W ogłoszonym na początku roku postępowaniu przetargowym biorą udział: Airbus, Leonardo (PZL Świdnik) i Lockheed Martin (PZL Mielec). Termin składania ofert ustalono na koniec grudnia. Jednak prowadzący postępowanie Inspektorat Uzbrojenia dotychczas nie odpowiedział na liczne pytania oferentów.
Inspektorat odpowie na pytania hurtem
– – mówi nam osoba zaangażowana w postępowanie po stronie oferentów. Na brak odpowiedzi na stawiane pytania narzekają wszyscy trzej oferenci.
Inspektorat Uzbrojenia twierdzi, że odpowiada na bieżąco, i chce się spotkać jednocześnie z przedstawicielami trzech firm – najprawdopodobniej 18 grudnia. Nawet jeśli wyjaśni wtedy wszystkie wątpliwości, to na przygotowanie ofert zostanie siedem dni roboczych. To mało czasu – przy tego typu przetargach oferty mają tysiące stron.
–– komentuje gen. Adam Duda, były szef Inspektoratu Uzbrojenia. – – dodaje były wojskowy.
Czy termin zostanie zmieniony? – – informuje ppłk Robert Wincencik, rzecznik prasowy Inspektoratu.
Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters, ocenia: – .
Przetarg na 8 maszyn, a offset prawie jak za 50
Kolejną rafą w tym postępowaniu może być umowa offsetowa, czyli zakup technologii związany z kontraktem na śmigłowce. Wymagania resortu obrony w tej sprawie są tylko nieznacznie mniejsze niż w poprzednim postępowaniu, które skończyło się niepowodzeniem. Ale ono dotyczyło dostawy 50 śmigłowców, przy znacznie mniejszym zamówieniu oczekiwania powinny być radykalnie mniejsze – tak to działa na świecie. To będzie nas kosztować i może się okazać, że oferta na osiem śmigłowców jest nieproporcjonalnie wysoka w porównaniu z poprzednią.
Inną kwestią jest to, czy wymagania offsetowe są dobrze przygotowane. Budowanie np. hamowni silników (miejsca ich serwisowania), która przy tym typie śmigłowców będzie wykorzystana najwcześniej za 5 lat, może budzić wątpliwości.
Przedstawiciele koncernów zbrojeniowych nieoficjalnie narzekają na projekt umowy, który zakłada też wyższe kary niż poprzednio. Sugerują, że mogą nie złożyć oferty, ale wydaje się to mało prawdopodobne.
Pierwsze śmigłowce dla sił specjalnych mają szanse wejść do służby w II połowie 2019 r. Ale nie są to szanse duże.
Przy okazji ogłaszania przetargu na śmigłowce dla sił specjalnych przedstawiciele resortu zapowiedzieli również postępowanie na cztery śmigłowce morskie (z opcją na zakup kolejnych czterech). Trudno prognozować, kiedy będzie wyznaczony termin na składanie w nim ofert. Jeszcze trudniej, kiedy pierwsze morskie maszyny trafią do Wojska Polskiego.
Śmigłowców brak wśród priorytetów
Polski rząd nieco ponad rok temu zakończył rozmowy z Airbusem o offsecie. Miał on być przepustką do wartego ponad 13 mld zł brutto kontraktu – warunkowo podpisanego wcześniej przez resort obrony – na dostawę 50 śmigłowców Caracal. Trudno oceniać, czy oferta offsetu była dobra czy nie, bo ani rząd, ani Airbus nie pokazali wszystkich dokumentów. Jednak styl zakończenia rozmów przez stronę polską mocno nadwyrężył stosunki z Francją. Przyczyniły się do tego m.in. słowa wiceministra Bartosza Kownackiego o tym, jak to Polacy uczyli Francuzów jeść widelcami.
Gdyby podpisano umowę offsetową, zgodnie z harmonogramem pierwsze dwa śmigłowce wyprodukowane we Francji powinniśmy byli otrzymać w... ubiegłym miesiącu. Ostatnie z puli 50 śmigłowców, których większość miała być montowana w Polsce, mielibyśmy dostać w 2022 r.
Pod koniec kwietnia minister Kownacki w odpowiedzi na interpelację poselską w sprawie caracali oświadczył: „Analiza środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego, potrzeb operacyjnych i posiadanych zdolności Sił Zbrojnych RP wskazała priorytetowe kierunki w modernizacji technicznej w latach 2017–2022. Wśród zdefiniowanych priorytetów śmigłowce nie występują”.