- Sąd Najwyższy promuje totalitarny system, w którym sędziowie jako nadzwyczajna kasta w pełni kontrolują społeczeństwo i starają się nadzorować wszystkie aspekty życia publicznego i prywatnego na tyle, na ile jest to możliwe. SN tym wyrokiem mówi: "Macie zachowywać się tak, jak my tego chcemy i wierzyć w to, w co chcemy żebyście wierzyli. A jeśli nie, to zostaniecie ukarani" - skomentował dzisiejszą decyzję SN w rozmowie z portalem niezalezna.pl Marcin Warchoł.

Reklama

Wiceminister sprawiedliwości przyznał, że dzisiejsza decyzja Sądu Najwyższego to "zdecydowanie najlepszy argument za jego reformą".

- Sędziowie nie powinni narzucać ludziom swoich poglądów, a wyrok sędziego powinien być niezależny od przekonań i poglądów prywatnych. SN promuje totalitarny system, w którym sędziowie jako nadzwyczajna kasta w pełni kontrolują społeczeństwo i starają się nadzorować wszystkie aspekty życia publicznego i prywatnego na tyle, na ile jest to możliwe. SN tym wyrokiem mówi: "macie zachowywać się tak, jak my tego chcemy i wierzyć w to, w co chcemy żebyście wierzyli. A jeśli nie, to zostaniecie ukarani". Jest to wyrok antywolnościowy i antyobywatelski - powiedział Warchoł.

Zauważył, że taka decyzja byłaby nie do przyjęcia w "demokratycznym społeczeństwie".

- SN opowiedział się przeciwko wolności, zniszczył wolność sumienia.(...) To wyrok absolutnie nieakceptowalny w wolnym, demokratycznym społeczeństwie. Chcę wyraźnie podkreślić, że wbrew temu, co mówi Sąd Najwyższy, każdy ma prawo wyznawać wiarę, jaka mu się podoba i światopogląd, który uważa za słuszny. Stanowisko SN jest bardzo niebezpieczne i idzie w zupełnie innym kierunku niż stanowisko Sądu Najwyższego USA, który stanął po stronie cukiernika z Colorado, który odmówił upieczenia tortu weselnego parze homoseksualistów, opowiadając się tym samym za wolnością sumienia - zauważył wiceminister.

- Wyrok Sądu Najwyższego to gwałt na sumieniu - podsumował.

Oddalenie kasacji Ziobry

Ziobro złożył kasację na korzyść drukarza i wnosił w niej o uchylenie wyroków zapadłych w sprawie i uniewinnienie mężczyzny.

Sędzia SN Andrzej Ryński uzasadniając czwartkowe orzeczenie wskazał, iż sąd II instancji w tej sprawie prawidłowo rozpoznał sprawę. Dodał, że "w realiach tej sprawy" odmawiając świadczenia nie można było kierować się przesłankami światopoglądowymi.

Reklama

Łódzki sąd okręgowy wskazał w maju 2017 r., że niezależnie od tego, czy sprawa dotyczyłaby odmowy wydrukowania roll-upu dla organizacji LGBT, czy plakatów promocyjnych dla ruchów obrony życia, to należy ocenić ją dokładnie tak samo - w kategoriach błędnego pojmowania wolności sumienia.

Uważam ten wyrok za błędny, naruszający konstytucyjną zasadę wolności sumienia - oceniał Ziobro, kiedy jesienią zeszłego roku składał kasację. Dodawał, że "nie chodzi tu o żadne uprzedzenia wobec tych czy innych środowisk, tylko o zasady". Wskazywał, że "dziś każdy ma wybór, zwłaszcza w przypadku tak rozpowszechnionych usług, jak drukarskie". - Jeśli spotka się z odmową zlecenia, może iść do konkurencji - zaznaczał.

Przed tygodniem SN rozpoznał sprawę - wysłuchał stron: przedstawiciela Prokuratury Krajowej, pełnomocnika organizacji, której odmówiono druku plakatów, oraz obwinionego mężczyzny i jego obrońcy. "Sprawa wymaga wieloaspektowego rozważenia i przeglądu orzecznictwa, także sądów międzynarodowych" - powiedział wtedy sędzia Ryński, odraczając wydanie orzeczenia.