W sobotę więzień Artur K., przebywając na przepustce, miał zamordować konkubinę i jej dziecko. Artur K. sam zgłosił się na policję. W niedzielę usłyszał zarzut podwójnego zabójstwa i został tymczasowo aresztowany. Śledczy nie informują, czy mężczyzna się przyznał. Wiadomo, że złożył obszerne wyjaśnienia.
Jaki był pytany na konferencji prasowej o zarzuty PO i Nowoczesnej, w kontekście podwójnego zabójstwa w Warszawie, że zaniedbuje obowiązki w resorcie sprawiedliwości ze względu na zaangażowania w kampanię wyborczą.- powiedział Jaki.
Przekonywał, że za obecnych rządów służba więzienna przeszła największa modernizacją od 1989 r. mówił Jaki.
Dodał, że za jego sprawą, nie mogą pracować poza zakładem karnym osoby skazane za najcięższe przestępstwa. podkreślił.
Jak ocenił, zabójstwo w Warszawie to "gigantyczna tragedia i nikt tego nie lekceważy". powiedział Jaki.
Dodał, że w kontroli biorą udział doświadczeni sędziowie, "doświadczone osoby, które wcześniej pracowały również w służbie więziennej, również osoby z Ministerstwa Sprawiedliwości". podkreślił Jaki.
powiedział Jaki.
Zaznaczył, że o tym, czy ktoś może wyjść z zakładu karnego, czy otrzymuje przepustkę, decyduje całe grono specjalistów, a o wysokości wyroków decyduje sąd.
Tragedię na warszawskim śródmieściu komentowała także Służba Więzienna. Podano, że mężczyzna został w 2004 roku skazany na 15 lat pozbawienia wolności za zabójstwo. Od 2016 roku korzystał z przepustek, na których był ponad 90 razy, początkowo z konwojem, później w asyście rodziny, a ostatnie były mu już udzielane bez nadzoru. Zawsze wracał na czas, a podczas przepustki meldował się na komisariacie. Nie sprawiał kłopotów, a końcówkę kary odbywał w półotwartym zakładzie karnym na warszawskim Bemowie.
Do tragedii, z którą związek ma 40-latek, doszło w sobotę. Około godz. 17 matka 35-letniej mieszkanki Śródmieścia, zaniepokojona faktem, że nie może dostać się do mieszkania, wezwała ślusarza. Po otwarciu drzwi odnalazła ciała córki i 3-letniego wnuczka.
Z uwagi na dobro postępowania prokuratura nie informuje o "mechanizmie śmierci" ofiar, ale - jak powiedział PAP prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie - jest on znany. W poniedziałek odbyła się sekcja zwłok.
40-latek i 35-latka poznali się kilka miesięcy temu. Jak ustaliła prokuratura, para planowała ślub, który miał odbyć się w tym miesiącu. Trzyletni chłopiec nie był ich wspólnym dzieckiem.