Proces rozpoczął się powtórnie przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa po tym, gdy sędzia prowadząca poprzednio tę sprawę poszła na urlop macierzyński. Pierwotnie proces miał ponownie ruszyć ponownie w styczniu, a następnie w marcu i kwietniu. Jednak rozprawy zostały odroczone z powodu aresztowania w innej sprawie jednego z oskarżonych oraz uzasadnionego niestawiennictwa innego oskarżonego.

Reklama

W czwartek w sądzie stawiło się trzech oskarżonych. Do sądu nie przybył Krzysztof An., który odbywa karę pozbawienia wolności w Niemczech w związku z inną sprawą. Na wniosek prokuratury jego wątek został wyłączony ze sprawy pobicia Wojciecha Kwaśniaka do odrębnego postępowania. W sądzie obecny jest także pokrzywdzony.

Po odczytaniu aktu oskarżenia składanie wyjaśnień rozpoczął Piotr P. Oskarżony nie przyznał się do winy. - Nie przyznaję się do winy. Nie znam pana Kwaśniaka i nigdy go nie znałem. Byłoby nierozsądne z mojej strony, mając wiedzę w jaki sposób organ nadzorujący banki funkcjonuje, gdybym chciał w taki właśnie sposób wyeliminować z życia zawodowego pana Kwaśniaka - powiedział Piotr P.

W sprawie tej oskarżeni zostali: członek rady nadzorczej SKOK Wołomin Piotr P., który miał zlecić pobicie Kwaśniaka, Krzysztof A. ps. "Twardy", który miał dokonać napaści na b. wiceszefa KNF oraz Krzysztof An. ps. "Brzydki Krzysiek", który miał być pośrednikiem między zleceniodawcą i sprawcą pobicia (jego wątek został w czwartek wyłączony ze sprawy-PAP) i Jacek W., któremu zarzucono współudział w ataku.

W maju 2014 r. Wojciech Kwaśniak, który jako wiceszef KNF nadzorował kontrolę w SKOK Wołomin, padł ofiarą ataku. Miał on zostać "brutalnie pobity przed swoim domem w warszawskim Wilanowie przez bandytę, który wcześniej w więzieniu spędził 25 lat", a bandytę wynająć miał członek rady nadzorczej SKOK Wołomin.

Reklama

Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie w maju 2014 r. Natomiast akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w październiku 2015 r. Proces w tej sprawie ruszył przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Mokotowa jeszcze w 2015 r. Jednak w listopadzie 2017 r. sędzia prowadząca sprawę poszła na urlop macierzyński. Proces musiał zatem ruszyć od nowa.