Walka o mandaty w tym roku odbywała się z ogłoszonym przez premiera, na wniosek szefa ABW, drugim stopniem alarmowym BRAVO-CRP.

- W dniu wyborów do PE możemy być świadkami kolejnej próby destabilizacji państwa. Podobnej do tego, co działo się w okresie matur. W niedzielę mogą się pojawiać fałszywe alarmy bombowe. Służby prowadzą swoje działania – tłumaczył konieczność większej czujności Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Stopień BRAVO-CRP związany jest z bezpieczeństwem sieci teleinformatycznej. Dotyczy sytuacji, w których służby oceniają "zaistnienie zwiększonego i przewidywalnego zagrożenia wystąpieniem zdarzenia o charakterze terrorystycznym, jednak konkretny cel ataku nie został zidentyfikowany".

Dysponujemy nagraniami blisko tysiąca meldunków policji, która zapewniała bezpieczeństwo w dniu wyborów do PE. - Nasłuch można jak zwykle prowadzić za pomocą prostego, legalne i dostępnego za kilkaset złotych skanera – mówi nasz informator.

Na nagraniach słychać, jak przez całą dobę funkcjonariusze zabezpieczają wybory nie tylko w Warszawie, ale w okolicznych powiatach: piaseczyńskim, wołomińskim, pruszkowskim, mińskim, legionowskim czy nowodworskim. Podobnie jak w ujawnionych przez nas kilka tygodni temu meldunkach z uroczystości z udziałem najważniejszych osób w państwie m.in. prezydenta i premiera, tak i tym razem można było dowiedzieć się, co robi szef rządu, o której przybył na wieczór wyborczy w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej, kiedy pojawili się tam inni członkowie jego gabinetu oraz Jarosław Kaczyński. Wiadomo także, ilu policjantów zabezpiecza budynek i przyjazd oraz odjazd VIP-ów oraz gdzie będzie jechał premier po zakończeniu wyborczej imprezy w siedzibie partii. Pojawiają się także informacje o liczbie pirotechników pełniących tego dnia dyżur na wypadek podłożenia ładunków wybuchowych. Komenda Główna Policji i ABW nie odniosły się do naszych pytań o zabezpieczenie wyborów i systemu radiokomunikacji pomiędzy służbami.

W meldunkach, którymi dysponujemy policjanci raportują także, ile funkcjonariuszy dba o bezpieczeństwo wyborów w poszczególnych powiatach, podają liczbę radiowozów i pirotechników. Z meldunków można poznać numer telefonu komórkowego policjanta od cyberbezpieczeństwa z Komendy Stołecznej Policji, czy dowiedzieć się jakie są podejmowane interwencje w komisjach. Poznajemy personalia osób składających zawiadomienia o nieprawidłowościach wyborczych i ich numery telefonów.

Policja dba o każdy szczegół. Jawnie i przejrzyście

Na początku maja opisywaliśmy w DGP zasady zabezpieczenia przez policję uroczystości związanych z obchodami święta Konstytucji 3 maja. Na nagraniach ich rozmów słychać było, jak podają sobie przez radiostacje wrażliwe dane dotyczące prezydenta, premiera i innych VIP-ów biorących udział w odbywających się tego dnia imprezach. Zmiana trasy, godzina pojawienia się w danym miejscu czy liczba jednostek zabezpieczających były podawane przez nieszyfrowane i niezabezpieczone kryptograficznie połączenia. Podobnie było podczas matur i alarmów bombowych.

– To się nie zmienia od lat. Przez dyletanctwo, brak profesjonalizmu i lekkomyślność. Potrzeba wyobraźni i odpowiedzialności, a to, że wszystkim zarządzają dzisiaj politycy, powoduje, że wyłącza się odpowiedzialność na niższych szczeblach – komentował kilka dni temu w rozmowie z DGP Paweł Wojtunik, policjant i były szef Centralnego Biura Śledczego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Tegoroczne wybory były większym wyzwaniem, bo policja musiała zadbać nie tylko o bezpieczeństwo obywateli, lecz także mieć na uwadze wprowadzenie drugiego stopnia alarmowego BRAVO-CRP. Gdy zostaje ogłoszony, możliwe są kontrole pojazdów wjeżdżających oraz osób wchodzących na teren obiektów czy kontrola przesyłek pocztowych adresowanych do urzędów lub instytucji.

Podczas wyborów pojawia się kwestia głosowania VIP-ów. Zabezpiecza je Służba Ochrony Państwa (SOP), ale we współpracy z policją. Od funkcjonariuszy bez problemu dowiadujemy się, że premier przyjedzie z rodziną. Pada numer obwodowej komisji wyborczej (OKW) i adres.

Nie wszyscy członkowie rządu chcą głosować z asystą ochrony. O czym też dowiadujemy się z nasłuchów. – Odnośnie do VIP-ów pan minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz odmówił asysty SOP. Będzie indywidualnie głosował bez ich wiedzy – raportuje jeden z funkcjonariuszy. W odpowiedzi słyszy, żeby miał na uwadze punkt, w którym wrzuci głos do urny szef dyplomacji.

Wieczorem sztaby wyborcze organizują spotkania dla działaczy i mediów. Tam o godz. 21 zapoznają się z wynikami exit poll i skomentują wyniki. Wiadomo, że do siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej zjedzie cała partyjna i rządowa wierchuszka.

– Posłuchaj tak informacyjnie. Przy Nowogrodzkiej 84/86. Przyjeżdżają już wozy transmisyjne. Jest Polsat News, TVP, Polskie Radio, RMF FM oraz inne media. Obejmuję to nadzorem prewencyjnym. Na chwilę obecną bez uwag. Czekamy na przyjazd premiera – melduje policjant.

Kolejny, krótko przed przyjazdem szefa rządu, zgłasza gotowość „do zabezpieczenia terenu przyległego do siedziby partii PiS” i podaje liczebność sił, jakie będą wówczas na miejscu.

Dzięki policjantom dowiadujemy się, kiedy na Nowogrodzką przyjechał i kiedy wyjechał prezes PiS Jarosław Kaczyński, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, a także, że po zakończeniu wieczoru wyborczego premier nie udaje się jeszcze do domu, tylko zaliczy kolejną imprezę. To powyborcze spotkanie portalu 300polityka, które zorganizowano w restauracji Flaming & Co przy ul. Chopina 5.

– Tam pojechał SOP robić rozpoznanie, tam będzie spotkanie jeszcze premiera i wicepremiera Glińskiego. Daj więc znać, żeby się przygotowali do zabezpieczenia prewencyjnego, zewnętrznego rejonu – wydaje polecenie policjant. – Na Chopina nawiązaliśmy kontakt z funkcjonariuszem SOP-u. Jest już wicepremier Gliński, czekamy na resztę gości. Na ich wyraźne żądanie zostawiamy tylko dwa patrole – słyszy w odpowiedzi.

Zabezpieczenie VIP-ów czy imprez partyjnych to tylko niewielki wycinek pracy policjantów podczas wyborów. W jednym z punktów do głosowania pojawia się plecak, który nie ma właściciela. Alarm okazał się fałszywy. Zdarzali się nietrzeźwi członkowie OKW oraz taki, który w Ząbkach numerował karty do głosowania. Były też sprzeczki pomiędzy komisją a głosującymi, ale żadnych poważniejszych incydentów policja nie miała. Tradycyjnie też niszczono banery wyborcze, co spotkało m.in. dwóch kandydatów Koalicji Europejskiej w Piasecznie.

– Na plakacie Andrzeja Halickiego są swastyki, twarz ucharakteryzowana na Hitlera. Następnie na plakacie Pawła Pudłowskiego znajdują się wizerunki penisa, na drugim plakacie podobne wizerunki. Łącznie na czterech czy pięciu – melduje patrol. O sprawie poinformowany zostaje prokurator, który decyduje o kwalifikacji prawnej sprawy.

Funkcjonariusze wszędzie weryfikowali zgłoszenia. Już od godz. 6 rano meldowali do centrum operacyjnego liczebność patroli, radiowozów, nie tylko w stołecznych dzielnicach, lecz także w powiatach wokół Warszawy.

Zapewniali bezpieczeństwo i interweniowali także w innych przypadkach: bójki z udziałem siekier i bejsboli na Tarchominie, prób samobójczych, awantur domowych, człowieka, który powiesił się w jednym z parków. Wzywali pogotowie, a nawet brali udział w alarmie bombowym w Śródmieściu.

– Będzie sprawdzenie prewencyjne pirotechniczne trzech budynków. Straż, pogotowie gazowe, energetyczne, pogotowie ratunkowe... – wywołuje dowodzący akcją.

– Pogotowie ratunkowe już nie jeździ do zabezpieczeń działań prewencyjnych, bo w tym czasie możemy uratować wiele innych żyć, prewencyjnie to możesz karetkę resortową zamówić z Wołoskiej – słyszy od dyspozytorki pogotowia funkcjonariusz.

– Rozumiem cię, tylko ja swoich czynności bez zabezpieczenia medycznego nie mogę rozpocząć – odpowiada.