Prokuratorzy nadzorujący śledztwo w sprawie zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza podjęli w piątek decyzję o powołaniu zespołu innych biegłych lekarzy psychiatrów oraz psychologów celem jednoznacznego ustalenia stanu zdrowia psychicznego podejrzanego Stefana W. – poinformował w poniedziałek p.o. rzecznika Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński.

Dotychczas wydana opinia sądowo-psychiatryczna podejrzanego, według prokuratorów, jest niejasna. Z tych względów powołali inny zespół biegłych - dodał Duszyński.

Prokurator potwierdził, że rodzina Pawła Adamowicza złożyła wniosek o powołanie nowego zespołu biegłych psychiatrów, który ponownie miałby zbadać podejrzanego i sporządzić opinię o stanie jego zdrowia oraz zbadać, czy w chwili zabójstwa był poczytalny. Zdaniem rodziny zamordowanego prezydenta Gdańska, opinia wydana w październiku przez biegłych nie rozwiewa wielu wątpliwości na temat stanu zdrowia psychicznego Stefana W.

Wnioski złożone przez pełnomocnika rodziny Adamowiczów zbiegły się z wątpliwościami, które mieli prokuratorzy. Decyzja nadzorujących śledztwo o powołaniu nowego zespołu biegłych lekarzy psychiatrów i psychologów jest jednak niezależna od wniosku, który złożyła rodzina - podkreślił Duszyński.

Stefan W. przebywa w jednoosobowej celi aresztu śledczego, ponieważ ma status niebezpiecznego aresztowanego. Od opinii biegłych zależy, czy stanie przed sądem.

30 stycznia 2019 r. Stefan W. został poddany jednorazowemu badaniu sądowo-psychiatrycznemu. Po jego przeprowadzeniu biegli nie byli jednak w stanie ocenić stanu jego poczytalności i zawnioskowali o przeprowadzenie obserwacji. Odbyła się ona na przełomie maja i czerwca w krakowskim areszcie, w którym jest specjalistyczny oddział psychiatryczny dla podejrzanych o poważne przestępstwa.

W październiku Prokuratura Okręgowa w Gdańsku otrzymała opinię sądowo–psychiatryczną biegłych psychiatrów na temat stanu zdrowia Stefana W. Do tej pory nie ujawniono jej treści. Śledczy uznali, że wymaga ona uzupełnienia, bowiem biegli nie odnieśli się do wszystkich kwestii, mających znaczenie dla oceny stanu zdrowia psychicznego podejrzanego, a także jego poczytalność, czyli zdolność rozpoznania znaczenia czynu, którego dokonał, i możliwość pokierowania przez mężczyznę swoim postępowaniem.

Po zapoznaniu się z opinią obrońca Stefana W., mecenas Artur Kotulski, złożył w październiku wniosek o przeniesienie mężczyzny z aresztu śledczego do szpitala psychiatrycznego. Jednak prokuratura wniosek odrzuciła na początku listopada.

W środę matka Stefana W. powiedziała w "Faktach" TVN, że jej syn jest chorym człowiekiem, cierpi na schizofrenię, więc jej zdaniem nie był to mord polityczny.

13 stycznia 2019 r. na Targu Węglowym w Gdańsku w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, 27–letni Stefan W. wtargnął na scenę i zaatakował nożem prezydenta Pawła Adamowicza. Jeszcze w nocy ugodzony kilkukrotnie prezydent przeszedł w szpitalu pięciogodzinną operację. Następnego dnia zmarł. Sekcja zwłok wykazała na jego ciele m.in. trzy głębokie rany – jedną zadaną w okolicy serca i dwie w brzuch.

Stefan W. został zatrzymany tuż po ataku. Postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Czyn ten jest zagrożony karą co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocia.

Stefan W. nie przyznał się do popełnienia zabójstwa. W chwili zdarzenia był trzeźwy, nie był także pod wpływem środków odurzających ani leków.

Wcześniej Stefan W. był karany za napady z bronią w ręku na placówki bankowe. W tej sprawie zatrzymano go w czerwcu 2013 r., a rok później sąd skazał go na 5,5 roku więzienia. Odbywanie kary skazany skończył 8 grudnia 2018 roku.