Czeczenka, która miesiąc temu straciła trzy córki podczas dramatycznej przeprawy przez zieloną granicę w Bieszczadach, chce osiedlić się w Wielkopolsce. Tymczasowy dom znalazła w leśniczówce w Stefanowicach, koło Nowego Tomyśla. Mieszka tam z mężem i trzyletnim synem Mohametem. Czekają na status uchodźców.
Kamisa Dżamaldin nie chciała trafić do obozu dla uchodźców. Po tragedii w Bieszczadach pomoc zaoferowała jej Mirosława Majerowicz-Klaus, która wspólnie z mężem prowadzi w Wielkopolsce niewielki ośrodek psychoterapeutyczny.
Swój tymczasowy dom w Stefanowicach Czeczenka nazwała rajem. Powiedziała, że czuje się tam jak u siostry w domu i jest otoczona dobrymi ludźmi. W przyszłości chciałaby zamieszkać na stałe w tych okolicach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|