Pierwszą cudzoziemkę straż wyciągnęła z autokaru jadącego z Warszawy do Paryża. Kobieta przekonywała, że dzieci, które jej towarzyszą - w wieku pięciu miesięcy i dwu lat - są jej. Miał to być chłopiec i dziewczynka.

Okazało się jednak, że - po pierwsze - wiezie dwóch chłopców, a w dodatku, żaden nie jest jej dzieckiem.

Maluchy są przemęczone i chore. Jeden z nich ma obustronne zapalenie płuc i z granicy trafił do szpitala w Słubicach. Drugi jest przeziębiony. W szpitalu czekali na chłopców ich prawdziwi rodzice.

Ale to nie jedyna próba nielegalnego przekroczenia polskiej granicy, którą dziś wychwycili świeccy pogranicznicy. Również tam zakończyła się podróż do Niemiec dwóch innych Czeczenek i ich mężów. Kobiety - obydwie w zaawansowanej ciąży - leżały w tirze, w skrzyniach przeznaczonych do przewozu pustych palet. Razem z nimi byli tam ich mężowie.

To nie pierwszy przypadek, kiedy Czeczeni chcą przez Polskę dostać się na Zachód. We wrześniu wszystkich zaszokowała sprawa kobiety, która chciała przedostać się z dziećmi przez bieszczadzką "zieloną granicę". Jej i jej małemu synkowi się udało. Ciężkiej podróży nie przeżyły jednak jej trzy córeczki. Zmarły z wyziębienia i wycieńczenia.