Jak poinformowała rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska, w ramach prowadzonego tam śledztwa wpłynęła opinia biegłych z badań informatycznych, którymi objęto system podłączony do pojemników ze środkami wybuchowymi, które Krzysztof P. zgromadził w swym mieszkaniu, znajdującym się w 11-piętrowym bloku.

Reklama

Chodziło o sprawdzenie, czy znajdujące się w mieszkaniu Krzysztofa P. środki wybuchowe można było zdetonować zdalnie. Biegli potwierdzili, że tak, że można było zdalnie spowodować wybuch – powiedziała Śmigielska-Kowalska.

Dodała, że płocka prokuratura czeka na pozostałe opinie biegłych, zlecone w postępowaniu, w tym dotyczące mocy materiałów wybuchowych, które zgromadził podejrzany. Jak przyznała, po otrzymaniu tej opinii, wydana zostanie decyzja o uzyskanie opinii biegłego z zakresu budownictwa, której celem będzie m.in. ustalenie czy detonacja materiałów wybuchowych w mieszkaniu Krzysztofa P. mogłaby doprowadzić do katastrofy całego bloku.

W styczniu rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej informowała, że biegli psychiatrzy, którzy badali Krzysztofa P., stwierdzili jego niepoczytalność w chwili popełnienia czynu. Śmigielska-Kowalska dodała we wtorek, że biegli w opinii uzupełniającej potwierdzili swe wcześniejsze ustalenia.

Śledztwo płockiej Prokuratury Okręgowej ma związek z wydarzeniami z 15 listopada 2019 r., gdy policja ewakuowała na pięć godzin mieszkańców bloku przy ul. Kossobudzkiego w tym mieście, gdzie mieszkał 47-letni Krzysztof P., a także znajdujące się w pobliżu przedszkole i szkołę - w sumie ponad 430 osób. Ewakuację przeprowadzono z uwagi na odkryte w mieszkaniu mężczyzny niebezpieczne materiały i substancje chemicznych. Substancje takie, mogące służyć do wyrobu materiałów wybuchowych, zabezpieczono też na działce, z której korzystał Krzysztof P.

Tego samego dnia, już po wywiezieniu z bloku niebezpiecznych materiałów i chemikaliów, rzecznik Komendy Głównej Policji (KGP) Mariusz Ciarka ujawnił, że w mieszkaniu Krzysztofa P. była duża ilość materiałów wybuchowych i były one przygotowane do detonacji. Na wniosek prokuratury sąd aresztował Krzysztofa P. Mężczyzna usłyszał zarzuty nielegalnego gromadzenia materiałów wybuchowych i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach w postaci eksplozji materiałów wybuchowych. W trakcie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do tego zamiaru. Przyznał się natomiast do pierwszego zarzutu, czyli gromadzenia materiałów wybuchowych.

Rzecznik KGP, powołując się na opinie ekspertów, podkreślił, że wybuch mieszkania w 11-piętrowym budynku doprowadziłby do tragedii "niewyobrażalnych rozmiarów", mogącej skutkować śmiercią setek osób. Zwrócił przy tym uwagę, że zapobiegły temu wspólne działania ABW oraz policji.