Ilona Łepkowska zamieściła w mediach społecznościowych list do Jarosława Kaczyńskiego, w którym skrytykowała jego zachowanie podczas obchodów 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Reklama

"Zobaczyłam dziś w internecie zdjęcie, jak wysiada Pan z limuzyny zaparkowanej w alei Cmentarza Powązkowskiego, gdzie wybrał się Pan, mimo zakazów, by odwiedzić grób swojej Matki. Tym samym okazał Pan głęboką pogardę i całkowity brak zrozumienia uczuć milionów zwykłych Polaków, ludzi, w których interesie działa Pan ponoć od dziesięcioleci. Tych Polaków, którym w te Święta nie dane będzie odwiedzić grobów swoich bliskich, bowiem im, zwykłym Polakom jest to zakazane" – napisała w nim.

W rozmowie z Onet.pl odniosła się do tego wpisu oraz materiału, który wyemitowały „Wiadomości” TVP. Dotyczył on PRL-owskich korzeni w TVN”.

To nie jest tak, że biedna mała Ilonka została zmanipulowana przez TVN. Cały ten materiał "Wiadomości" był rodem z okropnej propagandy. Wyciąganie Justynie Pochanke tego, gdzie pracowała jej mama… Pomijając niestosowność takich zarzutów, to jest przecież obosieczna broń. Obecny prezes TVP był 10 lat w PZPR. No i co z tego? Będziemy teraz każdemu zaglądać do życiorysu? A nawet życiorysów rodzin? – pytała.

Dodała, że jej wypowiedź nie była polityczna, ale „po prostu ludzka”. Zaznaczyła, że wygłosiła ją z punktu widzenia zwykłych Polek i Polaków.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie cmentarze były w święta zamknięte. Ale akurat Powązki zamknięto. I mogę powiedzieć, że obie strony politycznego sporu mnie w pewnym stopniu wykorzystały. "Gazeta Wyborcza" również. Nie jestem zadowolona z tego, jak moja wypowiedź jest manipulowana. Ale wiedząc, jakie mój post miał zasięgi w internecie, wiem i cieszę się, że trafiłam do zwykłych ludzi. Do wszystkich rozczarowanych tym, że nie mogli pójść na cmentarz – stwierdziła.

Jej zdaniem prezes Kaczyński powinien wiedzieć, jakim społeczeństwem rządzi.

Łamiąc zakaz odwiedzania Powązek, uderzył w ważny polski obyczaj. Bardzo mocno – stwierdziła.

Widziałam fragment tej uroczystości, na którym prezes Kaczyński odwraca się zły do swojego kuzyna Tomaszewskiego (Jan Maria Tomaszewski - red.), który jako jedyny przyszedł w maseczce. I ten od razu tę maseczkę ściąga. Jaki to jest sygnał? Że epidemia została zawieszona? – pyta Łepkowska.

Pytana o to, czy zagłosuje 10 maja w wyborach prezydenckich, odpowiedziała, że nie i wyraziła nadzieję, że wyborów tych jednak nie będzie. To jest absurd, w którym nie zamierzam brać udziału – stwierdziła.