Sąd apelacyjny uznał, że mężczyzna faktycznie rozbił swoje subaru na tirze tylko po to, by zabić narzeczoną, o którą był zazdrosny. Sędzia uznał, że ani adwokaci, którzy chcieli złagodzenia kary, ani rodzice, czyli oskarżyciele posiłkowi, domagający się uznania wypadku za morderstwo, nie mają racji.

To trzeci proces w sprawie wypadku. W dwóch poprzednich sędziowie uznali Wojciecha B. winnym za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, ale adwokaci odwoływali się od wyroku.