Dziennik Gazeta Prawana logo

Mobilizacja w stolicy przed najazdem tirów

27 stycznia 2008, 20:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
O świcie zdesperowani tirowcy uruchomią silniki w ciężarówkach i ruszą na Warszawę. W południe zablokują drogi dojazdowe do stolicy. Policja zapewnia, że jest przygotowana na najazd tirów. Komenda główna powołała specjalny sztab do opanowania protestu. Zespół kryzysowy powołał też premier.

Prezydent Warszawy uspokaja mieszkańców stolicy. "Dokładamy wszelkich starań, by zmniejszyć bałagan i chaos w stolicy. Wszystkie służby są gotowe. Zmobilizowani zostali policjanci, straż miejska i służby wojewody" - zapewnia Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Specjalny zespół w kancelarii szefa rządu zastanawia się, jak szybko rozwiązać problem zablokowanych granic. Donald Tusk zapowiada, że decyzje podejmie jeszcze dziś wieczorem.

"Gdybyśmy wszyscy mieli więcej czasu, można by cierpliwie dalej spotykać się i dyskutować, ale tego czasu nie mają przede wszystkim kierowcy stojący w tych koszmarnych kolejkach. Dlatego dzisiaj wieczorem sztab kryzysowy będzie przygotowywał decyzję o udrożnieniu polskich przejść granicznych innymi niż do tej pory metodami" - mówi szef rządu. Nie chce jednak zdradzić, jakie to metody.

"Gdybym miał taki guzik, który mogę wcisnąć i granica jest odblokowana, zrobiłbym to kilka dni temu" - przyznaje Tusk.

Tuż przed północą w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów skończyła się narada sztabu kryzysowego. Jak twierdzi TVN24, Donald Tusk ma specjalną ofertę dla celników.

Transportowcy tymczasem przygotowują się do najazdu na Warszawę. "Na pewno zablokujemy drogi ze wschodu. Nie staniemy na ulicach, będziemy tylko jeździć powoli i utrudniać ruch" - mówi w TVN24 Bogusław Milewski, szef Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego. "Nikt mi przecież nie zabroni ciągle jeździć po rondzie" - dodaje.

"Protest potrwa 2-3 godziny. Szczegóły ustalimy rano, o godzinie 9:30" - ucina związkowiec.

Policja nie lekceważy zapowiedzi transportowców, zdenerwowanych czekaniem w wielokilometrowych kolejkach na granicach. Komendant główny Tadeusz Budzik powołał specjalny sztab, ktory od kilku dni monitoruje sytuację i zbiera informacje o przygotowywanym proteście kierowców.

Mundurowi nie chcą jednak zdradzić, jak przekonają zdesperowanych transportowców. "W zależności od tego, jakie informacje napłyną do sztabu, będą podejmowane dalsze decyzje" - tajemniczo odpowiada Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego. Apeluje też do kierowców tirów o rozsądek.

Ale te apele trafią w próżnię. Kierowcy mają już dość stania w wielokilometrowych korkach do przejść granicznych na wschodzie. Wszystko przez protest celników, którzy domagają się między innymi 1500 złotych podwyżki. Rząd proponuje im 500 złotych, a celnicy dają sobie czas do poniedziałku na rozpatrzenie tej oferty. Na razie w proteście w ślimaczym tempie obsługują tiry.

Transportowcy zarzucają rządowi, że nie robi nic, by porozumieć się z celnikami. Dlatego jutro zablokują Warszawę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj