Dziennik Gazeta Prawana logo

PRL-owski prokurator stanie przed sądem?

14 kwietnia 2008, 01:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
IPN wraca do afery mięsnej - najsłynniejszej peerelowskiej pokazówki lat 60. Prokuratorzy badają, czy była to zbrodnia komunistyczna. W zeszłym tygodniu przesłuchali 84-letniego dziś Eugeniusza Wojnara, wówczas wiceprokuratora stołecznej prokuratury wojewódzkiej - czytamy w DZIENNIKU.

Dziewięć lat temu jedna z gazet napisała, że Wojnar zmarł. Prokuratorzy IPN zidentyfikowali go, oglądając Polską Kronikę Filmową, i ustalili, że jednak żyje. Grozi mu do trzech lat więzienia. W procesie przeciwko Stanisławowi Wawrzeckiemu, ówczesnemu dyrektorowi Miejskiego Przedsiębiorstwa Handlu Mięsem w Warszawie, oraz kierownikom sklepów Eugeniusz Wojnar wnioskował o trzy kary śmierci za przywłaszczenie mienia publicznego. Wyrok wykonano na Stanisławie Wawrzeckim.


Wszczęcie śledztwa nastąpiło po zawiadomieniu od rodziny jednego ze skazanych. Nie bez znaczenia był też fakt, że Sąd Najwyższy na skutek kasacji wniesionej przez rzecznika praw obywatelskich uchylił wyrok z 1965 r. w tej sprawie.


To był pokazowy proces sądowy. Usiłowano wmówić społeczeństwu, że odpowiedzialność za braki w zaopatrzeniu w mięso ponoszą różnego rodzaju malwersanci i spekulanci. Władza zaś jest gotowa z nimi zdecydowanie i bezwzględnie walczyć. Tymczasem w rzeczywistości to niewydolna komunistyczna gospodarka była przyczyną ciągłych braków mięsa.


Prawnicy uczestniczący w postępowaniu przygotowawczym i sądowym mieli świadomość, że trybu doraźnego nie można było stosować. A tylko tryb doraźny przewidywał w tym przypadku karę śmierci.
Zarzutów w tej sprawie prawdopodobnie byłoby więcej, gdyby nie to, że wszystkie osoby podejrzewane, poza Eugeniuszem W., już nie żyją. Trudno stopniować, kto jest winny bardziej, a kto mniej - wszyscy w jakimś stopniu przyczynili się do tego, że przepisy wówczas obowiązujące zostały naruszone i wydano wyrok, który można uznać za akt represji wobec pokrzywdzonych. Każdy był elementem w całym tym ciągu wydarzeń. Każdy odegrał swoją rolę i bez jego udziału nie nastąpiłyby pewne wypadki.


Trudno ocenić, czy udział W. w procesie miał wpływ na jego późniejszą drogę zawodową. Nie było to przedmiotem śledztwa. W każdym razie rok po zakończeniu procesu odszedł z prokuratury i rozpoczął pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości. W zarządzie więziennictwa resortu pracował do emerytury.

*Bogusław Czerwiński, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, nadzoruje śledztwo w sprawie afery mięsnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj