Dziennik Gazeta Prawana logo

Połowa Polaków bije dzieci

1 czerwca 2008, 15:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Połowa Polaków bije dzieci
Inne
Dzień Dziecka był okazją do gorących dyskusji o tym, czy wolno karcić dzieci klapsem. Boje toczyli przede wszystkim politycy. A co sądzą o tym Polacy? Z sondażu instytutu GfK Polonia dla "Rzeczpospolitej" wynika, że 51 proc. z nas zdarzyło się uderzyć dziecko.

Ponad połowa ankietowanych Polaków przyznała się, że kiedyś skarciła swoje dziecko na przykład klapsem. 26 procent kategorycznie stwierdziło, że nigdy nie uderzyło dziecka, a 23 procent przepytywanych w ogóle nie ma dzieci.

Ankieterzy zadali też pytanie "czy Twoi rodzice Cię bili?". Tu twierdzącą odpowiedź dało 58 procent ankietowanych, z zaznaczeniem jednak, że zdarzało się to rzadko, do częstego bicia przez rodziców przyznało się 7 procent przepytywanych. 33 procent powiedziało, że nigdy rodzice ich nie uderzyli.

Na pytanie "czy bicie dzieci powinno być zakazane przez prawo?", 39 procent odpowiedziało, że zdecydowanie tak, 27 procent, że raczej tak, 21 procent stwierdziło, że raczej nie, a 11 procent powiedziało - zdecydowanie nie.

Takie są wyniki sondażu. Ale nie kończą one gorącej dyskusji, jaka rozgorzała. Również na forum dziennika.pl.

"Jeśli wolno prać dzieci, to dlaczego nie wolno bić dorosłych?" - zapytał jeden z naszych Internautów. Nie tylko on miał takie dylematy. Gośćmi programu "Kawa na ławę" w TVN byli politycy, którzy zastanawiali się, czy można dać dziecku klapsa i gdzie przebiega granica między biciem a katowaniem?

"Wprowadzenie zakazu klapsa może spowodować, że 13-letni chuligani rzucający na meczach kamieniami będą bezkarni, bo policja nie będzie mogła nic im zrobić" - mówił z przekonaniem poseł PSL Eugeniusz Kłopotek.

"Pomysł zakazu klapsa to jak wpaść z deszczu pod rynnę" - popierał go poseł Jacek Kurski z PiS i dodał, że jego zdaniem zakaz dawania klapsa może doprowadzić do groźnej sytuacji, gdy "inteligentne 13-latki będą wykorzystywać to prawo przeciwko swoim rodzicom".

Michał Kamiński, minister w Kancelarii Prezydenta, dodał, że do sprawy należy podchodzić bez zacietrzewienia. "Nie można robić problemów tam, gdzie ich nie ma" - zauważył Kamiński i dodał: "Podstawową komórką społeczną jest rodzina i państwo powinno w nią ingerować tylko w przypadku sytuacji patologicznej."

Natomiast Szef MSWiA Grzegorz Schetyna zaapelował o publiczną debatę: "Sprawa jest dramatyczna. Przez debatę o przemocy w rodzinie musimy przejść, chociaż będzie ona bolesna."

"Już istnieją przepisy karne, dzięki którym można ukarać znęcających się nad dziećmi" - dodał Ryszard Kalisz z SLD. "Debata na temat przemocy w rodzinie jest potrzebna. Ale poza tym trzeba uświadomić ludziom, by reagowali, kiedy widzą, że dziecko sąsiadów jest bite i źle traktowane."

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj