Świadkowie wypadku mówią, że słyszeli huk pękającej opony. Czy właśnie to było przyczyną tragedii? Badają to biegli, bowiem opona mogła wybuchnąć już w momencie czołowego zderzenia samochodów.

Jak dowiedział się w niedzielę dziennik.pl, jedna ze wstępnych hipotez policji mówiła, że Bronisław Geremek mógł mieć zawał lub zasłabnąć za kierownicą. Według nieoficjalnych wyników przeprowadzonej dzisiaj sekcji zwłok profesor nie miał zawału serca.

Prokuratura ujawniła dziś wstępne wyniki sekcji zwłok. Według nich, przyczyną śmierci polityka były obrażenia wielonarządowe odniesione w wypadku. Nie znaleziono nic, co wskazywałoby na zawał serca.

Pasażerka mercedesa nie pamięta, by profesor miał kłopoty ze zdrowiem podczas jazdy. "To trwało ułamki sekund. Nawet nie wiem, jak to się stało" - tak, tuż po wypadku, mówiła policjantom asystentka profesora. Była przytomna. Nie było widać, by z Bronisławem Geremkiem działo się coś złego - opowiadała.

Policjanci potwierdzają, że to nie prędkość była przyczyną tragicznego wypadku. Jak ustalił dziennik.pl, z pierwszych oględzin wynika, iż oba auta jechały nie szybciej niż 90-100 km/h.

Policja i prokuratura apelują też do świadków, którzy jechali za mercedesem profesora Geremka, by zgłosili się i opowiedzieli, co zdarzyło się na drodze pod Nowym Tomyślem.