Obywatel Niemiec doskonale widział 13 lipca 2008 roku całe tragiczne wydarzenie, bo jechał tuż za samochodem dostawczym, w który czołowo uderzył mercedes polskiego eurodeputowanego. Świadek powiedział Radiu Merkury, że przed autem Bronisława Geremka była pusta droga, dlatego nie było kogo wyprzedzać.

Reklama

Świadek przypuszcza, że polityk mógł zasłabnąć za kierownicą. Tak zeznał w prokuraturze w Nowym Tomyślu. Śledczy nie chcą tego komentować, ale te zeznania to dla nich wielki zgryz, bo wcześniej biegli wykluczyli, że Geremek miał w momencie wypadku zawał serca. Ekspertyzy stwierdziły też, że samochód profesora był sprawny technicznie, a on sam był trzeźwy.

Po takiej opinii biegłych wzięto więc pod uwagę wersję, że profesor popełnił błąd w trakcie manewru wyprzedzania, co często jest powodem tego typu wypadków. Niestety, zeznania niemieckiego świadka obalają taką hipotezę.