Na polecenie byłego wicedyrektora ds. wychowawczych, przy milczącej zgodzie części opiekunów, wychowankowie mieli brutalnie bić kolegów. To miała być kara za odmowę "donoszenia" wicedyrektorowi na wychowawców lub za inne przewinienia. W nagrodę sprawcy mieli dostawać od przełożonego ośrodka słodycze lub dłuższe przepustki. Danka Woźnicka rozmawiała o tym, co działo się w ośrodku z jednym z byłych wychowanków.

Reklama

18-letni Piotrek opowiedział reporterce Radia ZET, że był regularnie bity przez cztery miesiące, nawet podczas lekcji.

Ja tam nie byłem traktowany jak człowiek, najgorszym śmieciem byłem, najgorszym śmieciem - mówi. Kiedy zakrwawiony uciekał z klasy, nauczyciel historii udawał, że nie widzi co się stało. Inny chłopiec, który był sfrustrowany przemocą, uciekł z ośrodka.

Dostał taki wpier..., że aż miał jakieś drgawki, a kierownik stał i się cieszył - opowiada reporterce Piotr.Grupa wychowawców, która nie zgadzała się na takie traktowanie chłopców, zawiadomiła o sprawie wiele instytucji - w tym Rzecznika Praw Dziecka.

Zawiadomienie wpłynęło do biura RPD 23 kwietnia br. Interwencje, ich zdaniem, niczego nie zmieniły. Śledztwo w sprawie pobić prowadzi Prokuratura Rejonowa w Złotowie.