Prof. Horban pytany przez "Rz", czy już jesteśmy na granicy wydolności systemu, odpowiedział, że "nawet już ją przekroczyliśmy". - dodał.
Profesor wyjaśnił, że możemy mówić o załamaniu systemu z punktu widzenia pandemii, wtedy, gdy nie będzie stałego dostępu do tlenu, nie będzie łóżek, leków i personelu, który poprowadzi chorego w sposób fachowy.
Pytany, co możemy zatem zrobić, żeby przesunąć tę granicę, wskazał, że w Polsce mamy ok. 200 tys. łóżek. - tłumaczył.
- zastrzegł.
Podkreślił, że "mamy więc do dyspozycji maksymalnie, i raczej teoretycznie, połowę łóżek, czyli ok. 50 tys., jeśli doliczymy łóżka w szpitalach tymczasowych". - zwrócił uwagę.
Pytany, dlaczego w szpitalach zaczyna brakować tlenu, wyjaśnił, że problem jest w zużyciu. - wskazał.
Na pytanie, czy "już powinniśmy zamknąć Polskę", prof. Horban odpowiedział, że jeżeli liczba nowo zdiagnozowanych zacznie przekraczać 30 tys., to zdecydowanie tak. - ocenił.
Pytany, dlaczego zamknięto galerie handlowe, a nie zamknięto kościołów, wyjaśnił, że są one dużo bardziej oblegane niż kościoły. - dodał profesor.
Na pytanie, dlaczego w Polsce nie zastosujemy modelu słowackiego, czyli nie przetestujemy wszystkich obywateli, stwierdził, że to nie ma dużego sensu. - powiedział prof. Horban.
Jak dodał, jest jednak pewne pocieszenie - przy takiej liczbie zakażeń osiągniemy odporność stadną w ciągu trzech–czterech miesięcy. - zauważył.