Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie mów do mnie "siostro". Pasja na 36-godzinnym dyżurze

6 grudnia 2020, 12:23
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Pielęgniarka
<p>Pielęgniarka</p>/shutterstock
Nawet jeśli w szpitalu jest 70 proc. pielęgniarek na etatach, które zastrajkują, to pozostałe 30 proc. "kontraktowych” wystarczy, żeby przez jakiś czas zabezpieczyć pacjentów. 

Braki kadrowe, przeciążenie pracą, zaawansowany wiek, łączenie kilku etatów – pandemia uwypukliła tylko problemy, z którymi środowisko pielęgniarskie zmaga się od wielu lat. Kiedy się one zaczęły? A może lepiej zadać pytanie: kiedy ich nie było? Już w Porozumieniach Sierpniowych 16. postulat strajkujących brzmiał: "Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym”. Jeden z 30 podpunktów mówił o tym, by "podnieść płace za nocne dyżury pielęgniarskie”. Prekaryzacja tej grupy zawodowej na dobrą sprawę przyspieszyła jednak już po upadku PRL, na przełomie XX i XXI w.

Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP), który zapowiedział akcję strajkową i rozpoczął przygotowania do sporów zbiorowych w całym kraju, pracę pielęgniarki zaczęła w końcówce lat 70. Wtedy wystarczyło skończyć liceum specjalistyczne, zarobki nie były oszałamiające, ale wszyscy mieli mało – tyle, by starczyło na życie. Pielęgniarek jednak nie brakowało. Po transformacji zaczęło się to zmieniać. Do 1997 r. ich liczba rosła i sięgnęła 217,2 tys., by już pod koniec 2006 r. spaść do 179,3 tys. Dlaczego? Zdaniem szefowej OZZPiP wpływ miały na to kolejne reformy służby zdrowia, zwłaszcza ta z 1999 r. o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym. Szpitale w większości oddano samorządom i przekształcono z jednostek budżetowych w samodzielne. Jak opowiada szefowa związku, lokalne władze nie miały pieniędzy i chętnie przekazywały zarządzanie placówkami prywatnym firmom. Tak było ze szpitalami w Blachowni Śląskiej i Pszczynie, których historię Ptok zna doskonale z autopsji. Prywatni właściciele zaczęli tam od zwalniania ludzi, żeby ciąć koszty. A że pielęgniarek zawsze było najwięcej – nawet ok. 60 proc. całego personelu – jako pierwsze dostawały wypowiedzenia. Podobnie było w całym kraju.

CZYTAJ WIĘCEJ w WEEKENDOWYM WYDANIU eDGP >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj