Jak poinformowała TVN24 Monika Łata z Prokuratury Okręgowej w Katowicach, wpłynęła już opinia toksykologiczna dotycząca kierowcy autobusu..
- powiedziała Łata.
Zarzuty
- zdecydował Sąd Rejonowy Katowice-Zachód.
Sąd przychylił się do wniosku śledczych z Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ, którzy wniosek o tymczasowe aresztowanie argumentowali przede wszystkim obawą matactwa oraz grożącą podejrzanemu wysoką karą - nawet dożywotniego więzienia.
Mężczyzna usłyszał zarzut dokonania zabójstwa 19-letniej Barbary Sz. oraz usiłowania zabójstwa dwóch innych osób, które znajdowały się przed autobusem w chwili, gdy kierowca ruszył.
Zatrzymany krótko po wypadku 31-latek został przewieziony do Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ w niedzielę krótko przed 10.30; po godzinie 14.00 jego przesłuchanie dobiegło końca.
Wcześniej policja przekazała prokuraturze dotychczas zgromadzony materiał dowodowy, m.in. zebrane dotąd zeznania świadków oraz ustalenia poczynione dzięki nagraniom wypadku - zarówno tym z monitoringu, jak i tym wykonanym smartfonami przez świadków.
Kierowca autobusu zaprzecza, by świadomie kogoś przejechał
- poinformowała w niedzielę prok. Monika Łata z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
dodała prokurator.
Przyznając się częściowo do postawionych zarzutów, Łukasz T. potwierdził, że ruszył autobusem w grupę ludzi, zrobił to jednak - jak wyjaśniał - bardzo wolno.
- relacjonowała prokurator.
Kierowcy - jak wyjaśniał śledczym - wydawało się, że ktoś z grupy stojącej po obu stronach autobusu kopie w drzwi pojazdu; drzwi te miały się otworzyć - kierowca zamknął je i odniósł wrażenie - mówił - że osoby z obu stron będą atakować autobus. Słyszał też, że coś uderzyło w szybę. Gdy odjechał (już po potrąceniu nastolatki), myślał, że biegnące za autobusem osoby ścigają go, by zaatakować.
Śledczy czekają obecnie na wyniki badań toksykologicznych, jakim poddano krew pobraną od podejrzanego, a także na wyniki sekcji zwłok Barbary Sz., która zginęła pod kołami autobusu. Kierowcy postawiono też zarzut usiłowania zabójstwa dwóch innych osób - kobiety i mężczyzny - które znajdowały się na torze jazdy pojazdu. Udało im się uciec i nie odniosły obrażeń.
Ustalono, że podejrzany uczestniczył wcześniej w ośmiu kolizjach drogowych - do części z nich doszło, gdy kierował autobusem. Jako kierowca pracował od 10 lat.
Jak doszło do wypadku?
Do wypadku doszło w sobotę przed szóstą rano opodal przejścia dla pieszych w pobliżu zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej - w ścisłym centrum Katowic. Na dostępnym w mediach społecznościowych amatorskim nagraniu widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki.
Za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa grozi kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.