Prezydent Andrzej Duda powołał nowych ministrów. Dotychczasowy minister rolnictwa Grzegorz Puda stanął na czele resortu funduszy i polityki regionalnej. Jego z kolei w ministerstwie rolnictwa i rozwoju wsi zastąpił - w randze wicepremiera - obecny szef sejmowej komisji finansów publicznych (w przeszłości m.in. szef Komitetu Stałego Rady Ministrów) Henryk Kowalczyk. Nową minister klimatu (za Michała Kurtykę) została Anna Moskwa (b. wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej). Przywrócone zostały ponadto: ministerstwo sportu i turystyki, które objął Kamil Bortniczuk oraz ministerstwo rozwoju (Piotr Nowak).

Reklama

Krytycznie do zmian w rządzie podchodzi szef klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka. - Celem rekonstrukcji powinna być poprawa funkcjonowania źle działającego rządu. Zamiast tego jesteśmy świadkami wyłącznie żenującego lepienia na siłę sejmowej większości oraz osłabiania ludzi premiera Morawieckiego. Czyli tradycyjnie - gierkami wewnątrz obozu władzy - ocenił Budka.

- Gdy przed Polską są olbrzymie wyzwania, związane chociażby z walką z pandemią, drożyzną, galopującą inflacją, niebezpieczeństwem na naszej wschodniej granicy, PiS, tak jak rok temu, zajmuje się samym sobą - dodał polityk Platformy Obywatelskiej.

"To pokazuje, że jest to gra pozorów"

Za kuriozalne Budka uznał też zmiany związane z resortem rolnictwa. - Kuriozalne jest robienie z byłego szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów ministra rolnictwa, a z ministra rolnictwa - ministra funduszy i polityki regionalnej. To pokazuje, że jest to tylko gra pozorów. Minister rolnictwa był bardzo słaby, PiS traci poparcie na wsi, nie ma realnego pomysłu na polskie rolnictwo. Zamiast rozwiązań systemowych, do resortu oddelegowany zostaje zaufany byłej premier Beaty Szydło, który - mimo, że jest sympatycznym człowiekiem - to na rolnictwie zna się dokładnie tak, jak jego poprzednik, czyli wcale - stwierdził szef klubu KO.

- Gdyby chcieć kontynuować tę karuzelę stanowisk to niewykluczone, że niedługo Mariusz Błaszczak obejmie resort kultury, sprawami wewnętrznymi będzie zajmował się Piotr Gliński, a Jarosław Kaczyński obejmie ministerstwo żeglugi śródlądowej i rybołówstwa - ironizował poseł KO.

Jego zdaniem bardzo podobny mechanizm funkcjonował w PRL-u. - Jeżeli ktoś był zasłużonym towarzyszem partyjnym, ale nie dawał sobie rady na jakimś stanowisku, to albo tworzono mu inne, albo przesuwano do innego resortu. Jeśli z kolei tam coś zepsuł, to dostawał jeszcze inny odcinek. To jest niestety smutne, bo państwo powinno dobrze funkcjonować, by w trudnych czasach dawać poczucie bezpieczeństwa obywatelom - ocenił Budka.

Reklama

Przypomniał, że rok temu zlikwidowane zostało ministerstwo sportu. - Teraz, gdy Kaczyński musiał zapłacić stanowiskami swoim politycznym wasalom, przywrócił resort sportu i bez żadnej żenady powierzył go - nie mającemu nic wspólnego ze sportem - Bortniczukowi. Była to nagroda za zdradę Gowina - powiedział szef klubu KO.

Bortniczuk, wcześniej polityk Porozumienia Jarosława Gowina, jest obecnie w Partii Republikańskiej, powołanej przez Adama Bielana; w Sejmie jest posłem klubu PiS.