Grożą wam nieobliczalne reakcje społeczeństwa chińskiego - zapowiada ambasada władzom Warszawy. Czym naraziła się stolica? Tym, że władze miasta chcą 11 grudnia nazwać jedno ze skrzyżowań "rondem Wolnego Tybetu".
"Realizacja inicjatywy byłaby wydarzeniem bezprecedensowym nie tylko w skali Polski, ale i całości kontaktów Chin ze światem" - straszy polskie MSZ, Ma Taotao, II sekretarz wydziału politycznego ambasady ChRL - pisze portal gazeta.pl.
Ambasada straszy nie tylko nasze MSZ, ale także władze Warszawy. "Przedostanie się informacji o tej formie poparcia Polski dla niepodległości Tybetu do chińskich mediów mogłoby wywołać nieobliczalne reakcje społeczeństwa chińskiego" - stwierdzili chińscy dyplomaci w liście do rady Warszawy.
Władze miasta chcą nazwać jedno z rond mianem "Wolnego Tybetu" z okazji przyjazdu Dalajlamy do stolicy. "Za" są wszystkie kluby, poza jednym radnym SLD.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|