"Jeżeli zarzuty się potwierdzą, mamy do czynienia z ” - powiedział "Gazecie Wyborczej” Józef Kogut,
były wieloletni komendant miejski w Chorzowie, a obecnie prezes Śląskiego Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Przestępstw. Gazeta, która dotarła do szczegółów sprawy, twierdzi, że .
Wśród złodziei mają być antyterroryści, magazynierzy oraz zaopatrzeniowcy. Wszyscy mieli maczać palce w przestępczym procederze latami (od 2004 do 2007 roku). Nie wiadomo, ile dokładnie
sztuk broni ukradli. Wiadomo natomiast, co im grozi.
"Są podejrzani między innymi o kradzieże, handel bronią, amunicją, kamizelkami kuloodpornymi, korupcję, paserstwo, poświadczenie nieprawdy w dokumentach oraz nielegalne posiadanie
broni” – powiedziała "Gazecie Wyborczej” prokurator Marta Zawada-Dybek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
W leśnej skrytce, znaleziono co najmniej . Nie wiadomo, kogo policjanci zaopatrywali w tę broń. Analizując liczbę
znalezionych pistoletów, można tylko snuć przypuszczenia: w grę wchodził albo eksport, albo zaopatrywanie większych grup przestępczych w kraju.
Na Śląsku jeszcze nigdy nie było sprawy, w którą zamieszanych byłoby aż tylu stróżów prawa - dodaje gazeta.