Teraz widzimy wyraźnie, że mamy do czynienia z testowaniem polskiego systemu reagowania. No i Putin czy Kreml dostał sygnał, że jak jest kiepska pogoda, no to rakiety nie będą strącane - tak gen. Roman Polko komentuje na łamach "Faktu" sprawę rosyjskiego drona, który wleciał w polską przestrzeń powietrzną i który zniknął z radarów.
"Pozwoliliśmy temu uzbrojonemu dronowi latać nad Polską"
Takie słyszymy tłumaczenie z Dowództwa Operacyjnego, że ponieważ były chmury, nie było widać, no to nie zestrzeliliśmy i pozwoliliśmy temu uzbrojonemu dronowi po prostu latać nad Polską i z terytorium Polski pewnie zaatakować Ukrainę - mówi wojskowy.
Polko: Nie możemy pozostać bierni
Co w takim razie powinno zrobić wojsko, gdy taki przypadek pojawi się ponownie? Trzeba po prostu w końcu postawić siły na nogi i reagować. No naprawdę, to nie jest jakaś straszna filozofia, żeby pozwolić ludziom skutecznie realizować to, co leży w ich zakresie odpowiedzialności - podsumował generał
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.