Karetkę wezwano do kopalni dopiero . Ratownicy dotarli na miejsce . W kopalni zastali kilkunastu , których ratownicy wywieźli już na powierzchnię. Poparzonych opatrywali lekarze z kopalni. "Pacjenci byli w " - relacjonował .
>>> Czytaj także: Metan w kopalni mógł pojawić się nagle
Dlaczego karetkę wezwano tak późno? "Być może nie była znana liczba poszkodowanych, czy w ogóle byli tam ludzie" - powiedział dr Świerszcz.
Gdy ratownicy zobaczyli skalę tragedii, było jasne, że . "Podzieliliśmy grupę ma mniej i bardziej rannych. Zawiadomiliśmy inne zespoły, do pół godziny przybyło kolejne , w sumie było ich 18. Wezwaliśmy też śmigłowiec" - wyjaśnia Świerszcz.
>>> Górnik: "Tyle trupów... Posłali nas na śmierć"
Rzecznik kopalni Andrzej Bielecki tłumaczył, że . Na powierzchni nie było dokładnie wiadomo, co się wydarzyło - ilu jest rannych i w jakim są stanie.
W piątkowej katastrofie w kopalni "Wujek-Śląsk" , rannych jest blisko 40. Kilkunastu jest w stanie ciężkim.