Co naprawdę zobaczył autor filmu
Ten film wywołał prawdziwą sensację i jednocześnie falę teorii spiskowych na temat katastrofy w Smoleńsku. "Fakt" przedstawia relację autora filmu nagranego telefonem komórkowym. Był on na miejscu tragedii chwilę po tym, jak prezydencki samolot uderzył w ziemię. Co zobaczył i usłyszał Władimir Iwanow?
- On widział jak roztrzaskał się tupolew
- BOR chronił ciała. Przed kim? Kto strzelał?
- Na filmie słychać strzały? Sprawdzili to
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Władimir Iwanow mechanik spod Smoleńska wszystko to nagrał telefonem komórkowym i opublikował w internecie. Nie spodziewał się, że jego film wywoła taką sensację. I tyle spekulacji" - pisze "Fakt".
Do autora słynnego filmu z miejsca katastrofy dotarli rosyjscy dziennikarze. Władimir Iwanow wyjaśnia skąd słychać huk wystrzeliwanej amunicji i czy na nagraniu słychać, jak ktoś krzyczy po polsku.
Usłyszałem huk
Iwanow opowiada, że akurat tego feralnego dnia pracował w swoim warsztacie samochodowym, który jest oddalony od lotniska o około 200 metrów. "Byłem pochłonięty pracą, gdy moją uwagę zwrócił huk podchodzącego do lądowania samolotu. Podniosłem głowę. Nagle, nie dalej jak 65 metrów od mojego warsztatu, zobaczyłem błysk i drzewa łamiące się jak zapałki. Od razu pobiegłem w tamtym kierunku" - opowiada Iwanow.
Mechanik był jedną z pierwszych osób na miejscu katastrofy. Chwycił za telefon komórkowy i zaczął nagrywać to, co miał przed oczami
p
Nikt nie wzywał pomocy
"Próbowałem podejść jak najbliżej wraku, prawie mi się udało. Jednak poczułem w powietrzu smród paliwa i uświadomiłem sobie, że za chwilę to wszystko może wybuchnąć. Zdziwiło mnie, że w palącym się wraku, wśród porozrzucanych rzeczy, połamanych drzew nie widać w ogóle ludzi. Pomyślałem nawet, że to rozbiła się maszyna transportowa lub wojskowa, a nie pasażerska. Żadnych ciał, żadnych rannych i nie słychać, by ktokolwiek wzywał pomocy. Byłem wystarczająco blisko i proszę mi wierzyć, że gdybym usłyszał wołanie o pomoc, nie wahałbym się ani sekundy" - relacjonuje Iwanow.
Opowiada on, że od strony lotniska na miejsce zaczęli podbiegać milicjanci.
>>>Czytaj dalej>>>


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!