Dziennik.plWiadomości

Czwartek, 17 maja 2012

Imieniny: Sławomira, Paschalisa, Weroniki

Co naprawdę zobaczył autor filmu

2010-05-21 | Ostatnia aktualizacja: 22:29 | Komentarze: 0 | skomentuj
Autor filmu: Nie widziałem żadnych ciał

Autor filmu: Nie widziałem żadnych ciał / Inne

Ten film wywołał prawdziwą sensację i jednocześnie falę teorii spiskowych na temat katastrofy w Smoleńsku. "Fakt" przedstawia relację autora filmu nagranego telefonem komórkowym. Był on na miejscu tragedii chwilę po tym, jak prezydencki samolot uderzył w ziemię. Co zobaczył i usłyszał Władimir Iwanow?

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Władimir Iwanow mechanik spod Smoleńska wszystko to nagrał telefonem komórkowym i opublikował w internecie. Nie spodziewał się, że jego film wywoła taką sensację. I tyle spekulacji" - pisze "Fakt".

Do autora słynnego filmu z miejsca katastrofy dotarli rosyjscy dziennikarze. Władimir Iwanow wyjaśnia skąd słychać huk wystrzeliwanej amunicji i czy na nagraniu słychać, jak ktoś krzyczy po polsku.

Usłyszałem huk

Iwanow opowiada, że akurat tego feralnego dnia pracował w swoim warsztacie samochodowym, który jest oddalony od lotniska o około 200 metrów. "Byłem pochłonięty pracą, gdy moją uwagę zwrócił huk podchodzącego do lądowania samolotu. Podniosłem głowę. Nagle, nie dalej jak 65 metrów od mojego warsztatu, zobaczyłem błysk i drzewa łamiące się jak zapałki. Od razu pobiegłem w tamtym kierunku" - opowiada Iwanow.

Mechanik był jedną z pierwszych osób na miejscu katastrofy. Chwycił za telefon komórkowy i zaczął nagrywać to, co miał przed oczami

p

Nikt nie wzywał pomocy

"Próbowałem podejść jak najbliżej wraku, prawie mi się udało. Jednak poczułem w powietrzu smród paliwa i uświadomiłem sobie, że za chwilę to wszystko może wybuchnąć. Zdziwiło mnie, że w palącym się wraku, wśród porozrzucanych rzeczy, połamanych drzew nie widać w ogóle ludzi. Pomyślałem nawet, że to rozbiła się maszyna transportowa lub wojskowa, a nie pasażerska. Żadnych ciał, żadnych rannych i nie słychać, by ktokolwiek wzywał pomocy. Byłem wystarczająco blisko i proszę mi wierzyć, że gdybym usłyszał wołanie o pomoc, nie wahałbym się ani sekundy" - relacjonuje Iwanow.

Opowiada on, że od strony lotniska na miejsce zaczęli podbiegać milicjanci.

>>>Czytaj dalej>>>

Źródło: dziennik.pl
12następna »
«
«