Wysłanie naszych wojsk do Iraku było słuszne. Potwierdza to bilans zysków i strat wynikających z tej decyzji. Niestety decyzja o wycofaniu naszych żołnierzy z Iraku już teraz jest błędna i podyktowana wyłącznie chęcią przypodobania się opinii publicznej. Taki krok byłby w pełni uzasadniony, gdyby Irakijczycy byli w stanie wziąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. A tak na razie nie jest. Podejmując decyzję o wyjściu z Iraku przed dokończeniem zadania, do wykonania którego się zobowiązaliśmy, jest nie fair wobec Irakijczyków.

Dzięki naszym żołnierzom udało się zwiększyć poziom bezpieczeństwa zwykłych Irakijczyków. Dla nich największym problemem jest bowiem nie terroryzm, a zwykły bandytyzm – porywanie ludzi dla okupu, zabójstwa. To z tego powodu boją się wychodzić z domu. Nasza pomoc w tej kwestii wymagała kontynuacji.

Decyzja o przedwczesnym wyjściu z Iraku skutkuje też lekceważeniem Polski.

Prezydent Bush, który był ostatnio z pożegnalną wizytą w Europie, u nas nie zagościł. Teraz kandydat na następcę Busha, Barack Obama, nie wymienił Polski w gronie sojuszników swego kraju. Niestety te wydarzenia to efekt szkodliwej polityki rządu PO-PSL, który trwoni kapitał wypracowany przez poprzedników. Przestajemy być dla USA istotnym partnerem, bo wbrew temu, co sądzą przedstawiciele rządu Donalda Tuska, ciągłość w polityce amerykańskiej jest stabilna. Nie ma tam nagłych zwrotów jeśli chodzi o sojusze. Tymczasem w USA panuje przekonanie, że nasze wycofanie się z Iraku z końcem października tego roku jest nieuzasadnione. Nie dokończyliśmy bowiem naszej misji.

Niemniej 5 lat w Iraku przyniosło nam korzyści. Największą odniosło wojsko. Udział w irackich operacjach zreformował polską armię, wykazał jej słabości – głównie w sprzęcie i wyszkoleniu – i wymusił zmiany. Kondycja naszego wojska w roku 2003, gdy rozpoczynała się misja, była znacznie gorsza niż dziś. Poprawiły się warunki techniczne, jakość uzbrojenia, ale poprawiła się także mentalność. Udział w operacjach był też bowiem sprawdzianem umiejętności żołnierzy. Dzięki irackiej misji nasza armia z poligonowej przekształciła się w taką, która jest w stanie podjąć działania bojowe.

Wbrew powszechnej opinii, za korzyść z udziału w irackiej misji można też uznać kontrakty podpisane przez nasze firmy zbrojeniowe w Iraku. Sięgnęły one blisko pół miliarda dolarów. Więc to nieprawda, że w ogóle nie braliśmy udziału w dozbrajaniu armii irackiej, choć pewnie można było tu osiągnąć więcej. O kontrakty trzeba jednak zabiegać – nie dostanie się ich, siedząc za biurkiem w Warszawie. Nie zawsze rozumiały to nasze firmy, bardzo czułe na kwestie bezpieczeństwa.

Udziałowi w tej operacji zawdzięczamy również to, że Polska stała się istotnym sojusznikiem USA, o którym prezydent tego kraju wspominał w swoich przemówieniach. To zmieniło obraz naszego kraju w Stanach Zjednoczonych. Ale również - co bardzo istotne - w Izraelu. W efekcie nasze stosunki z tym krajem bardzo się poprawiły.