Euro bez sztywnej daty
Pytanie o rezygnację z suwerenności monetarnej to element propagandy politycznej i punkt wyjścia do negocjacji między PiS i PO - ocenia Tomasz Sakiewicz. Redaktor naczelny "Gazety Polskiej" uważa, że w referendum lepiej zapytać o datę rezygnacji ze złotego.
- Prezydent: Mogę mediować w sprawie euro
- Tusk dziwi się pytaniu Kamińskiego
- Kolenda-Zaleska: Prezydent straszy euro
- Nieco spokojniej. Na chwilę
- Złotówka jest z PiS, a euro z PO?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Propozycja zadania pytania referendalnego o rezygnację z suwerenności monetarnej państwa polskiego to element propagandowy. Być może mamy do czynienia z zaproponowaniem Platformie przez PiS negocjacji i jest to tylko punkt wyjścia do dalszych rozmów.
Z kolei PO może zaproponować dopisanie równie propagandowego hasła: "Czy jesteś za stabilizacją waluty?". PiS wysuwa swój argument, żeby zrównoważyć takie ewentualne kontrpropozycje Platformy.
Kwestia rezygnacji z suwerenności monetarnej nie powinna znaleźć się w pytaniu. To powinien być element debaty przed referendum i kampanii informacyjnej. Wtedy to należy wyjaśniać. W pytaniu powinna być rozstrzygnięta data przyjęcia euro, choć nie powinna być ściśle określona. Można zapytać, czy przyjęcie do euro powinno nastąpić w możliwe najszybszym terminie czy optymalnym.
Postawienie konkretnych dat może być kłopotliwe. Co będzie jeśli okaże się, że rok 2017 będzie lepszy do przyjęcia euro niż określony w pytaniu referendalnym rok 2016? Pytanie powinno być na tyle konkretne, żeby do czegoś zobowiązywało, ale dawało pole manewru. Nie powinna zostać stworzona sytuacja, że przyjęcie euro będzie konieczne nawet w niekorzystnych warunkach przez to, że zostało określone sztywną datą.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!