Sztafeta hipokrytów
Nikt nie obchodził przypadającej tydzień temu drugiej rocznicy zbudowanego pod kancelarią premiera białego miasteczka - przypomina Robert Mazurek, publicysta DZIENNIKA. Przypomnijmy tę wspaniałą atmosferę, setki artystek pielgrzymujących na warszawski bruk, te wozy bojowe TVN-u animujących bunt przeciw znienawidzonemu reżimowi.
- Kupców nie oszukali politycy
- Kupcy z KDT od jutra mogą odbierać towar
- Handlarze przegrali z białym miasteczkiem
- Czy teraz policja będzie celniej strzelać?
- Kupcy będą odbierać towar dwa miesiące?
- Tusk grał w piłkę, gdy trwała walka o KDT
- Kupcy głosowali na Gronkiewicz-Waltz
- PiS zakłada się w sprawie kupców z KDT
- Szef kupców dziękuje kibolom za wsparcie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wiedziałem, że to do nich jeszcze wróci. Zawsze wraca. A oni wciąż tak samo naiwni, mają nadzieję, że im się upiecze. Kiedy opadł już bitewny kurz po oblężeniu w centrum Warszawy, warto sobie przypomnieć, że już to widzieliśmy. Tyle że role cokolwiek się odwróciły.
Jakoś nikt nie obchodził przypadającej tydzień temu drugiej rocznicy wyzwoleńczego zrywu narodu polskiego – zbudowanego pod kancelarią premiera białego miasteczka. Ech, przypomnijmy sobie tę wspaniałą atmosferę, te setki artystek pielgrzymujących na warszawski bruk, te wozy bojowe TVN-u i innych patriotycznych stacji transmitujących, co tam – animujących bunt przeciw znienawidzonemu reżimowi. Wspomnijmy te reporterki z przejęciem donoszące od samego rana, czy drogie siostry zjadły już śniadanko, naszą kochaną panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz częstującą powstańców herbatą i kanapkami. Tak, prawdziwie polskie serce biło wtedy właśnie tam, pod kancelarią premiera.
Ale przypomnijmy sobie też szefa samej kancelarii Mariusza Błaszczaka, twardo żądającego przestrzegania przepisów i dowodzącego, że budynki rządowe nie mogą być okupowane. „Prawo jest dla wszystkich takie samo” – mógłby wtedy powiedzieć. Ale nie powiedział. To powiedziała dziś Hanna Gronkiewicz-Waltz, wzywająca wówczas do dialogu. Teraz z paniami z KDT dyskutuje za pomocą konnej policji, armatek wodnych i gazu łzawiącego. Za to opozycyjny poseł Błaszczak do piersi każdego demonstranta przytulić gotów, każdego wyściskać. Prawem już się tak nie przejmuje, w końcu przepisy muszą być dla ludzi, no nie?
Proszę wybaczyć, ale nie chce mi się kpić. Słabo mi się robi, gdy widzę jego czy Hannę Gronkiewicz-Waltz. Pani prezydent nie wie nawet, jak bardzo jest żenująca, gdy mówi: „Teraz straciłam zaufanie [do kupców], a bez niego nie ma mowy o rozmowach”. Że też fraza o władzy tracącej zaufanie do społeczeństwa nie zabrzmi znajomo tropiącemu podobieństwa z gomułkowszczyzną Stefanowi Niesiołowskiemu?! No tak, ale on dziś w swym zapale graniczącym z szałem zajęty jest miotaniem obelg pod adresem demonstrantów. Równie żałosny jest Ludwik Dorn, niegdyś tak zasadniczy, że grożący innym strajkującym kamaszami, a teraz kupujący u kupców pomarańczowe majtki. W ramach protestu.
Ale od nich nie można wymagać. Są politykami. Tylko co się stało z aktorkami? Niejaka Olga Borys (ponoć aktorka, zapewne mocno dramatyczna) narzeka w Dzienniku.pl, że „kupcy robią cyrk”? A my, dziennikarze? Co z dziennikarzem któregoś tam roku, Kamilem Durczokiem grzeczniutko rozmawiającym z Hanną Gronkiewicz-Waltz? Pamięć cię, Kamilu, zawiodła? Białe miasteczko było w mezozoiku? I jeszcze wywieszony na hali gorzki transparent do pań feministek, intelektualistek, dziennikarek, polityczek: „Gdzie kobieca solidarność? Została na kongresie?”.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!