Dziennik.plOpinie

Czwartek, 24 maja 2012

Imieniny: Joanny, Marii, Zuzanny

Sztafeta hipokrytów

2009-07-23 | Ostatnia aktualizacja: 02:44 | Komentarze: 0 | skomentuj

Nikt nie obchodził przypadającej tydzień temu drugiej rocznicy zbudowanego pod kancelarią premiera białego miasteczka - przypomina Robert Mazurek, publicysta DZIENNIKA. Przypomnijmy tę wspaniałą atmosferę, setki artystek pielgrzymujących na warszawski bruk, te wozy bojowe TVN-u animujących bunt przeciw znienawidzonemu reżimowi.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wiedziałem, że to do nich jeszcze wróci. Zawsze wraca. A oni wciąż tak samo naiwni, mają nadzieję, że im się upiecze. Kiedy opadł już bitewny kurz po oblężeniu w centrum Warszawy, warto sobie przypomnieć, że już to widzieliśmy. Tyle że role cokolwiek się odwróciły.

Jakoś nikt nie obchodził przypadającej tydzień temu drugiej rocznicy wyzwoleńczego zrywu narodu polskiego – zbudowanego pod kancelarią premiera białego miasteczka. Ech, przypomnijmy sobie tę wspaniałą atmosferę, te setki artystek pielgrzymujących na warszawski bruk, te wozy bojowe TVN-u i innych patriotycznych stacji transmitujących, co tam – animujących bunt przeciw znienawidzonemu reżimowi. Wspomnijmy te reporterki z przejęciem donoszące od samego rana, czy drogie siostry zjadły już śniadanko, naszą kochaną panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz częstującą powstańców herbatą i kanapkami. Tak, prawdziwie polskie serce biło wtedy właśnie tam, pod kancelarią premiera.

Ale przypomnijmy sobie też szefa samej kancelarii Mariusza Błaszczaka, twardo żądającego przestrzegania przepisów i dowodzącego, że budynki rządowe nie mogą być okupowane. „Prawo jest dla wszystkich takie samo” – mógłby wtedy powiedzieć. Ale nie powiedział. To powiedziała dziś Hanna Gronkiewicz-Waltz, wzywająca wówczas do dialogu. Teraz z paniami z KDT dyskutuje za pomocą konnej policji, armatek wodnych i gazu łzawiącego. Za to opozycyjny poseł Błaszczak do piersi każdego demonstranta przytulić gotów, każdego wyściskać. Prawem już się tak nie przejmuje, w końcu przepisy muszą być dla ludzi, no nie?

Proszę wybaczyć, ale nie chce mi się kpić. Słabo mi się robi, gdy widzę jego czy Hannę Gronkiewicz-Waltz. Pani prezydent nie wie nawet, jak bardzo jest żenująca, gdy mówi: „Teraz straciłam zaufanie [do kupców], a bez niego nie ma mowy o rozmowach”. Że też fraza o władzy tracącej zaufanie do społeczeństwa nie zabrzmi znajomo tropiącemu podobieństwa z gomułkowszczyzną Stefanowi Niesiołowskiemu?! No tak, ale on dziś w swym zapale graniczącym z szałem zajęty jest miotaniem obelg pod adresem demonstrantów. Równie żałosny jest Ludwik Dorn, niegdyś tak zasadniczy, że grożący innym strajkującym kamaszami, a teraz kupujący u kupców pomarańczowe majtki. W ramach protestu.

Ale od nich nie można wymagać. Są politykami. Tylko co się stało z aktorkami? Niejaka Olga Borys (ponoć aktorka, zapewne mocno dramatyczna) narzeka w Dzienniku.pl, że „kupcy robią cyrk”? A my, dziennikarze? Co z dziennikarzem któregoś tam roku, Kamilem Durczokiem grzeczniutko rozmawiającym z Hanną Gronkiewicz-Waltz? Pamięć cię, Kamilu, zawiodła? Białe miasteczko było w mezozoiku? I jeszcze wywieszony na hali gorzki transparent do pań feministek, intelektualistek, dziennikarek, polityczek: „Gdzie kobieca solidarność? Została na kongresie?”.

Robert Mazurek
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«