Dziennik Gazeta Prawana logo

Młodzież wcale nie jest skrajnie prawicowa. Do protestów zrywa się, gdy ktoś chce jej "odebrać internet"

2 kwietnia 2016, 09:50
Ten tekst przeczytasz w 12 minut
Ludzie ze smartfonami
Ludzie ze smartfonami/Shutterstock
Nie założą brunatnych koszul. Nie wzniecą rewolucji. Są odporni na populizm, polityka ich jak nudziła, tak nudzi. Wierzą w wolny rynek i nie chcą, by państwo rozdawało zasiłki. To mit, że polska młodzież skręciła skrajnie w prawo. Konserwatywna jest od dawna, ale tak, jak reszta społeczeństwa

Młodzież wcale nie stała się tak skrajnie prawicowa, jak się powszechnie sądzi. Nie ruszyła także tłumnie do wyborczych urn, przyczyniając się – jak głosi kolejny mit – do zwycięstwa PiS. W głowach młodych nie tlą się rewolucyjne myśli. Odwrotnie, oni popadają w coraz większą apatię, zrywając się jedynie do protestów, gdy myślą, że ktoś chce im „odebrać internet”. – – tłumaczy prof. Mikołaj Cześnik z Instytutu Nauk Społecznych Uniwersytetu SWPS.

– S – dodaje dr Agnieszka Kwiatkowska z tej samej uczelni.

Prof. Cześnik i dr Kwiatkowska są członkami zespołu badawczego Polskiego Generalnego Studium Wyborczego (PGSW), realizowanego w Uniwersytecie SWPS. Projekt ten pod kierownictwem prof. Radosława Markowskiego od 1997 r. analizuje na dużych reprezentatywnych próbach postawy i świadomość polityczną Polaków po każdych wyborach parlamentarnych. Dwójka ekspertów z SWPS w ramach projektu „Młodzi w Centrum LAB” na podstawie najnowszych, jeszcze niepublikowanych badań PGSW po wyborach w 2015 r. stworzyła portret polityczny młodych Polaków.

Obraz mocno się różni od utartych opinii, że młodsze pokolenia zaczęły się radykalizować, stały się skrajnie prawicowe czy wręcz nacjonalistyczne. Tymczasem powyborcze badania ukazują inną rzeczywistość, w której młoda Polska nie stanie się ostrą amunicją w politycznym starciu, co najwyżej ślepakami. Młodzi ani szerokim frontem nie wsparli dobrej zmiany, ani masowo nie rzucili się bronić rzekomo zagrożonej demokracji. W poglądach i postawach zbytnio nie odstają od reszty społeczeństwa, no, może różnią się w jednym – polityka ich nie interesuje.

Zachowania wyborcze

W ostatnich wyborach parlamentarnych do urn nie poszło 48,2 proc. Polaków w wieku od 18 do 24 lat i 43,5 proc. w grupie 25–30 lat. Dla porównania w grupie 46–55 lat nie zagłosowało już tylko 34,1 proc. Z badań PGSW wynika, że niezmiennie od lat młodsze pokolenia są najmniej liczną grupą wśród głosujących. Ostatnie wybory parlamentarne nie były wyjątkiem.

– opisuje dr Agnieszka Kwiatkowska.

Znacznie istotniejsze w skutkach było drgnięcie statystyk młodzieżowej frekwencji przy wyborach prezydenckich. Pojawienie się Pawła Kukiza niejako ich przebudziło – w I turze zdobył on najwięcej głosów tej grupy wyborców.

– wylicza badaczka z warszawskiego Uniwersytetu SWPS.

Co ciekawe, ci młodzi, którzy jednak zdecydowali się jesienią 2015 r. głosować, już nie powtórzyli swoich wyborczych decyzji z drugiej tury wyborów prezydenckich. Wśród grupy 18–24 lata na PiS zagłosowało 13,7 proc., a na Korwin-Mikkego i Kukiza po 10,7 proc. Nieco starsi (25–30) silniej poparli partię Kaczyńskiego (17,6 proc.), sporo mniej głosów oddając na Korwin-Mikkego (5,3 proc.) i na Kukiza (8,8 proc.). Wraz z dojrzalszym wiekiem (31–35) rosła popularność PiS (23,7 proc.), prawie zniknął Korwin (1,7 proc.) i mniej więcej na tym samym poziomie pozostał zachwyt Kukizem (9,2 proc.).

– wyjaśnia dr Agnieszka Kwiatkowska.

Prof. Mikołaj Cześnik zwraca przy tym uwagę, że głosy młodych oddane w wyborach parlamentarnych na Kukiza zmniejszyły rozmiar wygranej PiS. Gdyby piosenkarz nie przekroczył progu wyborczego, partia Jarosława Kaczyńskiego mogłaby mieć większość konstytucyjną. Z drugiej strony gdyby Kukiz porozumiał się z Korwin-Mikkem i jako wspólny komitet weszliby do parlamentu, mogliby mieć teraz w Sejmie ok. 70 posłów. A to by oznaczało, że PiS, by rządzić, musiałby wejść z nimi w koalicję.

Interesujące wnioski można też wysnuć z analizy zachowań wyborczych przy podziale na deklarujących posiadanie pracy i pozostających bez płatnego zajęcia. Duże różnice widać zwłaszcza w grupie 18–24 lata.

Ci bez pracy (czyli głównie jeszcze się uczący) znacznie częściej (14,7 proc.) niż ich już pracujący rówieśnicy (1,9 proc.) popierali Janusza Korwin-Mikkego. Odwrotna sytuacja była z Kukizem – najmłodsi bez zajęcia poparli go w 6,9 proc., wśród pracujących było aż 19,2 proc. zwolenników rockmana.

– zaznacza prof. Mikołaj Cześnik.

Z podziału na pracujących i niepracujących widać wyraźnie, jak wyborcy bez płatnego zajęcia z wiekiem się alienują, rezygnując z aktywnego uczestnictwa w życiu politycznym kraju. Jedynie wśród najmłodszych większość głosujących stanowili niepracujący. Gdy nie ma pracy, im ktoś jest starszy, tym częściej rezygnuje z wyborów.

Od lewicy do prawicy

Z badania Polskiego Generalnego Studium Wyborczego wynika, że ci straszący młodymi polskimi nazistami muszą mocno zweryfikować poglądy. Jeśli prawdziwe miałoby być stwierdzenie, że młode pokolenia są prawicowe, to nie w większym stopniu niż reszta społeczeństwa. Badania nie potwierdzają, żeby ostatnio nastąpił znaczący skręt na prawo. Już od 2003 r. całe społeczeństwo jest bardziej prawicowe niż lewicowe, co jest wynikiem mocno rozczarowujących rządów lewicy. W skali od 0 do 10 ankietowani praktycznie w każdym wieku umieszczają siebie na wykresie w okolicach 6 z małym hakiem, czyli w centrum z lekkim odchyłem w prawo. Najmłodsi również. Jedynie ludzie po siedemdziesiątce stają się gorętszymi zwolennikami prawicy (7–7,5 na skali).

– zastrzega dr Agnieszka Kwiatkowska.

– zauważa prof. Mikołaj Cześnik.

Eksperci oceniają, że nie należy się spodziewać radykalizacji postaw także w przyszłości. Młode pokolenia są bowiem dość odporne na populizm, reagują na niego w takim samym stopniu co starsi. Nie jest więc prawdą przekonanie, że młodymi łatwo sterować albo że wyjątkowo łatwo ulegają populistycznej propagandzie. Jedynie popularność Janusza Korwin-Mikkego wśród ludzi w wieku od 18 do 24 lat może wskazywać na młodzieńcze „nabranie się” na propagandowe, populistyczne hasła. Choć w dużym stopniu to efekt fascynacji jego wyjątkowym image’em albo całkowicie świadomy protest przeciwko partiom systemowym.

Solidarni czy liberalni

Rzeczywiste postawy młodych Polaków rozczarują także zwolenników poglądu, że młodzi mają dość wyścigu szczurów, są roszczeniowi i chcieliby powrotu państwa opiekuńczego. Są bowiem znacznie dalej od idei Polski solidarnej, a bliżej im do Polski liberalnej.

Najmłodsi badani są przeciwni, by rządzący zwiększali wydatki na świadczenia socjalne. W kolejnych grupach wiekowych poparcie dla takich działań rośnie, ale nieznacznie. Podobne odpowiedzi padają na pytanie o zwiększenie publicznych wydatków na służbę zdrowia, choć w tej kategorii wzrost poparcia z biegiem lat rośnie szybciej. Młodzi nie chcą też wyższych nakładów na oświatę i świadczenia społeczne. Co ciekawe, najmłodsza grupa badanych (18–24 lat) najmocniej opowiada się za znacznym zwiększeniem finansowania armii. Eksperci widzą w tym skutek m.in. mody na patriotyzm, mitu żołnierzy niezłomnych czy Powstania Warszawskiego.

Młodym bliżej też do prywatyzacji niż starszym. W skali od 1 do 7, gdzie 1 to prywatyzacja wszystkiego, a 7 całkowity zakaz, widzą się w okolicach 4,5–5. Najstarsi – między 5,5 a 6.

– mówi prof. Mikołaj Cześnik. – – pyta profesor.

Z dala od Unii, z dala od Kościoła

Młodsze pokolenia, wychowane w Unii Europejskiej, są bardziej krytyczne wobec wspólnoty niż starsi pamiętający czasy PRL. Uważają, że nie należy przyspieszać procesu integracji. Starsi są jej zwolennikami. Ale wszystkim nie podoba się pomysł przyjmowania uchodźców. Największy sprzeciw wyrażają najmłodsi (18–24 lata) i najstarsi (od 66 roku życia wzwyż).

– zaznacza profesor z warszawskiej uczelni.

Krytycyzm wobec Unii nie oznacza także wzrostu religijności. Młodzi – podobnie zresztą jak większość społeczeństwa, poza najstarszymi – są przeciwni mieszaniu się Kościoła w sprawy świeckie. Na msze regularnie chadza 28,1 proc. osób w wieku od 18 do 24 lat, niewiele więcej w kolejnych grupach wiekowych. Znaczący wzrost odsetka uczęszczających zaczyna się po 45. roku życia.

– ocenia prof. Mikołaj Cześnik.

Buntu nie będzie

– ocenia ekspert z Uniwersytetu SWPS.

Zanikają masowe ruchy kontrkultury czy subkultur, popularne w XX wieku. Niegdyś hasło Jarocin wzbudzało drżenie u młodego człowieka, dzisiaj są to po prostu koncerty. Niegdyś irokez na głowie, grzywka opadająca na oczy, buty glany czy w szpic mogły doprowadzić na ulicy przedstawicieli odmiennych subkultur do rękoczynów, dzisiaj każdy ubiera się, jak chce. Emocje zastąpiła apatia. Dlatego twierdzenie – kontynuuje naukowiec – że wzbiera brunatna fala i może polać się krew, to bzdura.

– wskazuje prof. Mikołaj Cześnik.

– dodaje dr Agnieszka Kwiatkowska. – – podsumowuje badaczka z Uniwersytetu SWPS.

Badanie „Polskie Generalne Studium Wyborcze”. Data przeprowadzenia badań: 14–29 listopada 2015 r. Realizowane przez Centrum Badania Opinii Społecznej. Wielkość próby: n = 1733.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj