To nie wybory nas podzieliły, ale zaborcy
- Wódka, mój narodowy symbol
- Polska jest na poziomie Rumunii
- Nędza prowincji, czyli Polska A i B
- Oto ludzie, którzy uratowali Polskę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Politolog dr Wojciech Jabłoński tłumaczy, że to z tego właśnie powodu mieszkańcy Wielkopolski czy Dolnego Śląska głosują tak masowo na partie proeuropejskie, a tak postrzegana jest Platforma Obywatelska.
Tymczasem po drugiej wojnie światowej takie województwa jak świętokrzyskie czy podkarpackie pozostały pod względem demograficznym nienaruszone. - Ludzie są mało mobilni, nie porównują się do sąsiadów zza granicy, dlatego tam wygrywa konserwatyzm lub ultrakonserwatyzm - dodaje Jabłoński.
- Hasła z kampanii, że jest jedna Polska, że nie ma Polski A i B, można między bajki włożyć - konkluduje Jabłoński. - Zlikwidowanie podziału? To jest robota na pokolenia - potwierdza profesor Kik.
Eksperci są pewni: to, że jeden czy drugi polityk pojawi się na wiecu w regionie niechętnym jego opcji, nie ma szans przełożyć się na wyniki wyborów. Zmiana tych ugruntowanych podziałów będzie pochodną zmian gospodarczych, i to zmian, które mogą zająć jeszcze lata. W Stanach Zjednoczonych podział na liberalną Północ i konserwatywne Południe zakończył się dopiero pod koniec XX wieku. Dziś liberalne są nowoczesne, pełne emigrantów wybrzeża, a konserwatywne jest centrum USA. Tam tak wyraźne zmiany polityczne zajęły pół wieku. U nas może to trwać o wiele dłużej.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!