Najwyższą pensję w rządzie ma premier – prawie 199 tys. zł rocznie, czyli ok. 16,5 tys. zł miesięcznie. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zarabia mniej więcej 13 tys. zł miesięcznie.

Wyższe pensje mają szefowie poszczególnych resortów, ale zarabiają oni mniej niż 15 tys. zł miesięcznie. To około czterech średnich krajowych, ale mniej niż np. przeciętne wynagrodzenie na wyższym szczeblu menedżerskim w dużych korporacjach, które wynosi około 17 tys. zł.

Jeśli minister czy inny członek rządu jest oprócz tego posłem lub senatorem, otrzymuje dodatkowo diety w wysokości 29 tys. zł rocznie.

Choć pensje wszyscy mają podobne, to już różnice w majątkach poszczególnych ministrów są duże. Niektórym z rządzących udało się zgromadzić całkiem pokaźne. Jednak pochodzą one albo z czasów, gdy pracowali poza rządem, albo zawdzięczają je rodzinom (spadki, darowizny).

Krezus Rostowski

Za rządowych krezusów można uznać zwłaszcza ministra finansów Jacka Rostowskiego i szefa resortu spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Rostowski stawia na nieruchomości – jest właścicielem lub współwłaścicielem dwóch domów w Anglii, domu we Francji i pięciu dużych mieszkań o powierzchni od 70 do 96 mkw. (z czego większość także w Anglii). Trzy z nich obciążone są kredytami na łączną sumę ponad 210 tys. funtów brytyjskich (prawie 1 mln zł). Minister finansów ma też ponad 92 tys. zł w funduszach i ponad 100 tys. zł oszczędności (część w walutach).


Kudrycka z fantazją

Sikorski razem z żoną mają 800-metrowy pałac z parkiem, stawem i prawie 14 ha gruntów oraz mieszkanie 170 mkw. Do tego 615 tys. zł w funduszach inwestycyjnych, 70 tys. dol. am. w funduszach indeksowych i żadnych kredytów.

Najwięcej oszczędności zgromadził jednak Władysław Bartoszewski (około 1,3 mln w złotych i walutach), spore ma też Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego (728,5 tys. zł i prawie 4,7 tys. euro). Jej majątek to także trzy mieszkania od 33 do 77 mkw i dom – dwie nieruchomości należą do jej niepełnoletnich córek. Kudrycka jest współwłaścicielką działki budowlanej i jaguara XFR z 2009 r.

Jaguar minister nauki to zresztą jeden z najdroższych samochodów członków rządu. Jaguara x-type z 2004 r. ma jeszcze Bartosz Arłukowicz, a Adam Jasser z kancelarii premiera – bmw 520 z 2007 r. Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski jest właścicielem mazdy VI z 2008 r., a Michał Boni toyoty rav4 z 2006 r. Powodzeniem cieszy się też nissan quashqai – modele z 2010 r. mają Jolanta Fedak i Radosław Sikorski.

Im bliżej wyborów, tym członkom rządu trudniej o kredyt, bo ich wiarygodność spada wraz z upływającą kadencją. Prawie połowa konstytucyjnych ministrów nie ma jednak żadnych zobowiązań finansowych. Reszta zaciągała najczęściej kredyty hipoteczne, głównie we frankach szwajcarskich. Poza Rostowskim najbardziej zadłużeni są Michał Boni (około 740 tys. zł), Elżbieta Radziszewska (około 498 tys. zł) i Katarzyna Hall.

Część ministrów, przede wszystkim z PSL, to właściciele ziemscy. Wicepremier i szef resortu gospodarki Waldemar Pawlak jest właścicielem 27-hektarowego gospodarstwa rolnego, a Eugeniusz Grzeszczak wraz z żoną prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. Nieruchomość rolną (41 arów) ma też rzecznik rządu Paweł Graś.

Biedny Grabarczyk

Na tle swojego rządu Donald Tusk wypada przeciętnie. Majątek premiera to niecałe 100 tys. zł oszczędności, dwa mieszkania (40 i 60 mkw, współwłasność małżeńska), działka letniskowa i toyota auris z 2007 r.

Na dole rankingu rządowych krezusów uplasował się minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, który nie ma ani dużych oszczędności, ani nieruchomości.