Przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego Paweł Piskorski mówi w "Polsce the Times" że teoretycznie Schetyna mógłby "ująć się honorem, wycofać się do klubu, liczyć na to, że Tusk wcześniej czy później się wypali albo że powinie mu się noga".

"Ale mam wrażenie, że tego nie zrobi, bo jest już zbyt rozleniwiony i zbyt przyzwyczajony do dobrej dla niego sytuacji. Stąd też przyjmie każdą propozycję, jaką mu Donald Tusk złoży - uważa Piskorski.

Szukają haków na Schetynę? Były dyrektor MSWiA w rękach CBA>>>>

Czy Schetyna jest na tyle silny, aby stworzyć silną opozycję i faktycznie zagrozić premierowi Donaldowi Tuskowi? Piskorski twierdzi, że Schetyna na pewno przeżyje teraz trudny czas. "Niezależnie od tego, czy wierzymy w deklaracje Tuska, że on się za cztery lata wycofa, czy nie, to na pewno będzie to kadencja decydująca dla zbudowania jakichś osób, które mogłyby być w gronie następców Tuska. Bo mówiąc otwarcie, dzisiaj jedynym takim wystającym ponad przeciętność i stąd skazanym na wyeliminowanie jest właśnie Grzegorz Schetyna" - ocenia szef SD.

Piskorski był tez pytany, dlaczego Donald Tusk zwleka z ogłoszeniem składu rządu. "Moim zdaniem możliwe są dwa scenariusze wypadków. Pierwszy to ambitny rząd, z nowymi ludźmi, stojący ponad partyjnym zapleczem premiera i zabierający się ostro do tych spraw, które rząd odkładał w pierwszej kadencji. Drugi scenariusz może być powtórką z rządu pierwszej kadencji, oparty na silnych graczach wewnątrz PO, ale to wcale nie oznacza, że silnych merytorycznie ministrach" - mówi Paweł Piskorski.