Niech on sobie krytykuje PO i PSL, bo oni zasługują na masę słów krytyki, ale niech nie destabilizuje kraju w najtrudniejszej od kilkudziesięciu lat sytuacji międzynarodowej. Jeśli on tego nie rozumie, to jest po prostu głupcem – mówił były premier w audycji „Gość Radia ZET”.

Włodzimierz Cimoszewicz przypomniał, że kilka lat temu Piotr Duda doprowadził do blokady Sejmu. – On pozbawił wolności cały polski parlament i włos mu z głowy nie spadł – ocenił Cimoszewicz i dodał, że wówczas Duda, jako „chuligan powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności”.

Jego zdaniem zapowiedzi strajku i protestów są „awanturnictwem” i „kompletną nieodpowiedzialnością”. – Na wschodzie trwa wojna. Oni nie rozumieją, że są granice awanturnictwa, że są sytuacje, w których trzeba wszystko odsunąć na bok i współpracować – mówił Cimoszewicz.

Równie ostro Włodzimierz Cimoszewicz skomentował blokady dróg organizowane przez rolników. – To jest jeden wielki skandal. Jak patrzę, jak oni blokują drogi tymi traktorami, kupionymi za pieniądze europejskie, to się we mnie gotuje! To jest kabaret. Jadą tymi Johnami Deer’ami, Hollande’ami po kilkaset tysięcy złotych blokować szosy, bo dziki wyżarły im pół worka kartofli. To jest kompletne nieporozumienie! – mówił były premier.

Przypomniał, że jako minister spraw zagranicznych negocjował, żeby polscy rolnicy dostali wysokie. Możliwość rozwoju protestów Cimoszewicz dostrzegł w słabości państwa i rządu, które „nie tupie nogą”. – Tam by należało wysłać samochody z dźwigami i wyrzucić te traktory z szosy! By się uspokoili – mówił Cimoszewicz.

„Skandalem” nazwał pomysł Marka Sawickiego, aby wystrzelać wszystkie dziki w województwie podlaskim. – Ja te dziki karmię, a on chce je wystrzelać? – dziwił się Cimoszewicz.