Kandydaturę Tuska chcą, jak podaje także "Rzeczpospolita", poprzeć również Niemcy. Według informacji dziennika, Tusk może także liczyć na poparcie Francji i Hiszpanii.

- Jesteśmy zadowoleni z dotychczasowego bilansu działania Donalda Tuska. W momencie gdy Unia przechodzi poważny kryzys, nie należy zmieniać sprawdzonych przywódców. To oznaczałoby otwarcie bardzo trudnych negocjacji personalnych - mówi źródło rządowe w Berlinie. Oficjalnego stanowiska w tej sprawie nie ma.

"Sprawa losu Tuska zostanie podjęta dopiero na początku przyszłego roku. Poza tym Angela Merkel wstrzymuje się z deklaracją, czekając na decyzję Warszawy. Nie ma bowiem pewności, czy rząd PiS poprze byłego premiera", wyjaśnia "Rzeczpospolita".

Czarnecki nie ma jednak wątpliwości. - PO, atakując polityka PiS kandydującego do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, złamała niepisaną zasadę obowiązującą w polskiej polityce: głosujemy na swoich. Ale Jarosław Kaczyński nie poświęci zasad dla rewanżu – przekonuje.

Trauma Kaczyńskiego

- To jest dobra wiadomość dla Europy, bo Donald Tusk pokazał, że jest politykiem na trudne czasy, przecież wtedy, kiedy w Polsce przejmował władzę mieliśmy największy kryzys gospodarczy, potem były, Polska miała wiele problemów, Tusk przeprowadził nas w bardzo dobrej kondycji, a w Europie też trafił na najtrudniejszy moment, bo ten problem z imigrantami to jest najpoważniejszy konflikt – mówiła też Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek Sejmu w Radiu ZET.

Dopytywana, czy ta decyzja PiS nie jest podyktowana strachem przed Donaldem Tuskiem, który miałby wrócić do Polski, przekonywała: - Jarosław Kaczyński woli Tuska w Europie, a nie w Polsce, bo jednak ciągle ma tę traumę ośmiokrotnie przegranych wyborów i zawsze z Tuskiem przegrywał. - Więc to nie jest tak, że on by chciał go mieć tutaj, blisko siebie – skwitowała.