80 mln Europejczyków żyje w nędzy
17 proc. populacji UE - 80 mln osób, w tym 19 mln dzieci - żyje poniżej progu ubóstwa - powiedział dyrektor generalny ds. badań naukowych, ekonomii i spraw socjalnych Komisji Europejskiej Jean-Michel Baer. Jego zdaniem, UE może to zmienić za pomocą edukacji.
- "Zasiłek to dla niektórych sposób na życie"
- 17 proc. Europejczyków żyje w nędzy
- W tych województwach jest najbiedniej
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Baer mówił o tym podczas konferencji "Integracja społeczna w Europie - wyzwanie edukacyjne" odbywającej się na Uniwersytecie w Barcelonie, a zorganizowanej przez Dyrektoriat Generalny UE. Rok 2010 został ogłoszony w Unii Europejskiej Rokiem Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym.
Odnosząc się do statystyk europejskich, Baer zwrócił uwagę, że zagrożenie ubóstwem rośnie znacznie m.in. w przypadku rodzin mających troje dzieci lub więcej oraz w rodzinach niepełnych.
Z badań opinii mieszkańców Europy, przeprowadzonych przez TNS Opinion & Social Network na przełomie sierpnia i września ub.r., wynika, że zjawisko ubóstwa uznało w swoim kraju za powszechne 96 proc. Węgrów, 92 proc. Bułgarów, 90 proc. Rumunów i 89 proc. Łotyszy; najmniej takich odpowiedzi padło w Danii (31 proc.), na Cyprze (34 proc.) i w Szwecji (37 proc.). W Polsce ubóstwo uznane zostało za zjawisko powszechne przez 71 proc. ankietowanych.
Wśród grup społecznych najbardziej zagrożonych ryzykiem ubóstwa Europejczycy najczęściej wymieniali bezrobotnych (56 proc.), osoby starsze (41 proc.), słabo wykształcone (31 proc.) oraz niepełnosprawne lub przewlekle chore (29 proc.).
Specjaliści zwracają uwagę także, że wśród grup bardziej narażonych na ubóstwo i wykluczenie społeczne są też emigranci i mniejszości narodowe. Ich zdaniem, pomóc im może dobra edukacja i to prowadzona od najmłodszych lat.
Jak mówiła na konferencji prof. Julia Szalai z Centrum Badań Politycznych Centralnego Uniwersytetu Europejskiego w Budapeszcie, to właśnie dzieci z rodzin imigrantów oraz mniejszości narodowych już od małego narażone są na marginalizację. To one, gdy dorosną, często mają poczucie bycia obywatelami drugiej kategorii.
Dzieci te mogą mieć problemy, gdy między wzorcami i wartościami wyniesionymi z domu a powszechnymi w szkole i wśród ogółu społeczeństwa są różnice - dziać się tak może w przypadku dzieci z rodzin muzułmańskich. Problem ten może nasilać się także wtedy, gdy do różnic kulturowych dochodzą znaczne różnice w zamożności, a tak jest często w przypadku rodzin romskich. Problemy biorą się także z niedostatecznej lub wręcz słabej znajomości języka kraju, w którym mieszkają.
"Dzieci te nie posługują się tym językiem w domu, często rodzice też go nie znają lub znają słabo. W efekcie gorzej się uczą niż ich rówieśnicy. Trafiają więc do gorszych klas, potem do gorszych szkół. Przestają się uczyć, bo nie mają motywacji, rodzi się frustracja. Dlatego pomagać tym dzieciom trzeba jak najwcześniej, już na etapie przedszkolnym. Dobrze prowadzone wychowanie przedszkolne pomaga w starcie wszystkim dzieciom" - powiedziała PAP Szalai.
Dodała, że kraje, w którym dzieciom imigrantów oraz należącym do mniejszości pomaga się już na tak wczesnym etapie, mają mniejsze problemy z wykluczeniem społecznym. Szalai zaznaczyła, że pomagać trzeba nie tylko samym dzieciom, ale także ich rodzinom. Jak mówiła, w różnych krajach i różnych społecznościach skuteczne metody są różne, ale często powtarza się tam np. pomoc szkolnych asystentów, którzy są łącznikiem między szkołą a rodziną, pomagają w nauce dzieciom, ale też rodzicom.
czytaj dalej >>>
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!