To prawdopodobnie pierwsza bezpośrednia rozmowa między prezydentami, odkąd Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy zaczęli nakładać sankcje na osoby z bliskiego otoczenia Putina i zagroziły sankcjami ekonomicznymi. Prezydent Obama odebrał telefon w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej, gdzie przebywa z zagraniczną wizytą.

Rozmowa trwała około godziny. Amerykański prezydent zasugerował, by Rosja przedstawiła na piśmie konkretną odpowiedź na propozycje dyplomatyczne w sprawie Ukrainy. USA przedstawiły je w tym tygodniu podczas spotkania w Hadze.

Biały Dom zapewnił w oświadczeniu po rozmowie, że Barack Obama domagał się między innymi obecności międzynarodowych obserwatorów na Krymie. Amerykański prezydent podkreślił, że USA będzie nadal wspierać wysiłki dyplomatyczne na rzecz dyplomatycznego rozwiązania kryzysu, jeśli tylko Rosja wycofa żołnierzy do baz i nie będzie dalej naruszać suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy.

USA zaniepokojone są obecnością około czterdziestu tysięcy rosyjskich żołnierzy w pobliżu ukraińskiej granicy. Zdaniem amerykańskiej administracji, Rosjanie gromadzą na terenach przygranicznych między innymi żołnierzy w specjalnych w mundurach, bez insygniów ani innych oznaczeń identyfikacyjnych, podobnych do pierwszych rosyjskich sił, które pojawiły się na Krymie, podczas przejmowania półwyspu przez Rosjan.

Tymczasem sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon poinformował, że Władimir Putin zapewnił go o tym, że Rosja nie ma zamiaru podejmować dalszych kroków militarnych.

W czwartek wieczorem Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję w sprawie uznania referendum na Krymie za nieważne. Sto państw poparło jej treść, 11 było przeciw m.in. Rosja, Białoruś, Korea Północna i Armenia, a 58 wstrzymało się od głosu.

Czy po zajęciu Krymu Rosja będzie próbowała przejąć kolejne terytoria?