Ławrow wyjaśnił, że Moskwa zaprosiła talibów na rozmowy pokojowe, z nadzieją, że "będą to produktywne negocjacje". Pierwsza reakcja była pozytywna, mają zamiar wziąć udział w spotkaniu - dodał.

Jego wypowiedzi nie skomentowali sami talibowie - podaje AP.

Ławrow potwierdził, że Moskwa utrzymuje kontakty z talibami, i zapewnił, że jest to podyktowane troską o bezpieczeństwo rosyjskich obywateli mieszkających w Afganistanie oraz wolą nakłonienia tamtejszych bojowników do podjęcia dialogu z rządem.

Minister odrzucił oskarżenia afgańskich władz, których zdaniem Moskwa liczy na to, że zdoła wykorzystać ten sojusz w walce z Państwem Islamskim (IS), którego afgańska filia wielokrotnie ścierała się z talibami.

Jak komentuje AP, bojownicy IS w Afganistanie rekrutują się w dużej mierze spośród zaprawionych w walkach Uzbeków, których Rosja uważa za szczególnie groźnych.

Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych wydało komunikat, w którym wyjaśnia, że rozmowy w Moskwie mają na celu "pomoc w procesie narodowego pojednania w Afganistanie i zaprowadzenie pokoju w tym kraju tak szybko, jak to możliwe". Resort poinformował, że na wrześniową konferencję zaproszono również inne kraje, w tym Stany Zjednoczone.

Talibowie odmawiają podjęcia rozmów z rządem w Kabulu, oskarżając go o to, że jest "marionetką USA", ale domagają się bezpośrednich rozmów z Waszyngtonem.

Departament Stanu USA w lutym oskarżył Rosję o to, że jej poczynania w Afganistanie "zagrażają władzom centralnym tego kraju", Moskwa wspomaga bowiem tę część talibów, która kontroluje tereny na północy Afganistanu, gdzie prowadzone są operacje antyterrorystyczne amerykańskich sił specjalnych przy wsparciu lotnictwa.

Wcześniej, na wiosnę 2017 roku, wywiad wojskowy USA poinformował, że istnieją przesłanki świadczące o tym, że Rosja udziela wsparcia afgańskim talibom, dostarczając im broń i pieniądze, o co wcześniej oskarżał Moskwę szef Pentagonu James Mattis; jednak ówczesny szef wywiadu wojskowego generał Vincent Stewart przyznał, że nie dysponuje twardymi dowodami.