Demonstranci blokowali most w Budapeszcie
Przez cały poranek zablokowany był jeden z najważniejszych mostów w centrum Budapesztu. We władanie wzięli go przeciwnicy premiera Ferenca Gyurcsany'ego, którzy grozili, że nie zejdą, dopóki lewicowy szef rządu nie poda się do dymisji. Policja jednak zepchnęła ich z przeprawy przez Dunaj.
- Druga noc zamieszek w Budapeszcie
- Strajk sparaliżował całe Węgry
- Regularna wojna na ulicach Budapesztu
- Kilkadziesiąt tysięcy Węgrów żądało ustąpienia premiera
- Centrum Budapesztu zdemolowane i opustoszałe
- Kolejna fala protestów na Węgrzech
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Część demonstrantów uczepionych podpór mostu Elżbiety zdjęli strażacy. Kilkuset prawicowych manifestantów policjanci w pełnym rynsztunku zepchnęli w kierunku pobliskiego hotelu Astoria.
Centrum Budapesztu było przez cały poranek sparaliżowane. Przed wjazdami na most robiły się ogromne korki, zbierali się tam mieszkańcy stolicy. Przez moment policjantom udało się nawet zepchnąć manifestantów z mostu, jednak wkrótce odzyskali oni swoje pozycje. Nad miejscem protestu krążyły śmigłowce, a pod przęsłami mostu było mnóstwo policyjnych łodzi. Teraz ruch po moście odbywa się już normalnie.
Przeciwnicy premiera Ferenca Gyurcsany'ego żądają jego dymisji. Wciąż nie mogą zapomnieć, że szef węgierskiego rządu w zeszłym roku na tajnym posiedzeniu swojej partii przyznał, że rząd oszukiwał społeczeństwo co do stanu gospodarki, która tak naprawdę jest w zapaści.
Jeszcze większe oburzenie wzbudził udział lewicy w niedawnych obchodach krwawego stłumienia węgierskiej rewolucji przez Związek Radziecki w 1956 roku. Prawica uważa, że postkomuniści nie mają najmniejszego prawa do obchodzenia tej rocznicy.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!