W celu pobicia dotychczasowego rekordu świata, który wynosił 960 metrów, wewnątrz restauracji Bageecha w Leeds usypano ośmiokątną trasę z potłuczonego szkła. Wyczynowi przez cały czas przypatrywali się klienci restauracji zajmujący do połowy opróżnioną ze stolików salę lokalu. „Jestem przyzwyczajony do chodzenia po pokruszonym lodzie, ale spodziewam się, że klienci restauracji nie byli przygotowani na oglądanie takiego wyczynu podczas spożywania posiłków” - mówił 56-letni Nigel Jardine.

Pokonanie 1060 metrów i pobicie rekordu zajęło Brytyjczykowi godzinę. Łącznie przez 27,5 godziny Nigel Jardine pokonał 30 kilometrów. Mężczyzna miał prawo do 5 minutowej przerwy w każdej godzinie marszu po rozbitym szkle. Wtedy mógł się napić, odwiedzić toaletę lub zażyć odpoczynku.

Bicie rekordu zorganizowano pod auspicjami Akcji dla Dzieci, jednej z największych brytyjskich organizachi charytatywnych. Wyczyn ma pomóc zwrócić uwagę na problemy dzieci dyskryminowanych w szkole i w domu. Jak mówił sam śmiałek, który zaznał prześladowań za młodu, chodzenie po szkle doskonale odzwierciedla reakcję dzieci na złe traktowanie. „Działasz bardzo uważnie, starasz się omijać ból i robisz wszystko, by nie zostać ranionym” - mówił Nigel Jardine.

56-letni Brytyjczyk na co dzień pracuje jako trener sportowy i specjalista ds. motywacji. „Nigel to nasz częsty klient i wiedzieliśmy, że zajmuje się takimi rzeczami jak chodzenie po szkle i płomieniach w swojej pracy” - komentowała menedżerka restauracji Hena Khatun. „Zgodziliśmy się, po tym jak zapytał nas, czy możemy użyczyć mu miejsca do pobicia rekordu i odpowiedzieliśmy, że jesteśmy szczęśliwi, że możemy się zgodzić, ponieważ ufamy mu, jest dobry w tym co robi” - dodała.