Nie rozumiem, skąd się wziął cały ten szum, że wyników jeszcze nie ma. Proszę się nie spodziewać, że wyniki wyborów zostaną podane minutę po zakończeniu głosowania. W tej chwili ciężko pracujemy - cytuje słowa Kazimierza Czaplickiego "Super Express", dodając, iż dobry humor nie opuszczał członków PKW w czasie konferencji poświęconej chaosowi w zliczaniu wyników z komisji terenowych.

Kazimierz Czaplicki jest jedną z osób odpowiedzialnych za największą wyborczą wpadkę po 1989 roku - wyrokuje tabloid, komentując w ten sposób problemy z działaniem elektronicznego systemu zliczania głosów. Problemy, jak się okazuje, dość poważne. Nie dość bowiem, że - jak alarmują eksperci - system jest pełen dziur pozwalających na bezproblemowe zalogowanie się z zewnątrz i podstawienie dowolnych wyników, to na dodatek na serwery PKW włamali się hakerzy i ujawnili część wykradzionych danych.

"Super Express" podkreśla, że Kazimierz Czaplicki unika odpowiedzi na pytanie, czy poda się do dymisji. Gazeta w swoim ataku idzie jeszcze dalej i pisze, ile zarabia sekretarz PKW:

Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdzała wykonanie budżetu państwa w 2012 roku przez Krajowe Biuro Wyborcze, jego miesięczne wynagrodzenie wynosiło 21 tysięcy złotych.