"Najtrudniejsza niewątpliwie będzie walka z samym sobą. Metabolizm człowieka nie jest przecież przygotowany na 100 godzin pracy, a lekarze mówią, że 80 godzin bez snu może oznaczać wręcz śmierć" - powiedział Koperski przed podjęciem wyzwania w jednym z gdańskich centrów handlowych.

Aby koncert mógł uzyskać wpis do księgi rekordów Guinnessa, musi spełnić kilka rygorystycznych wymogów m.in. odbyć się w miejscu dostępnym dla publiczności całą dobę, a repertuar ma obejmować przedstawione wcześniej komisji ogólnie znane utwory z muzyki klasycznej, filmowej, musicali oraz standardy jazzowe. Improwizacja jest zakazana.

Utwory mogą powtarzać się dopiero po czterech godzinach, a przerwy między nimi mogą trwać do 30 sekund. Na każdą wykonaną godzinę koncertu przysługuje pięć minut przerwy.

"Na początku zamierzam grać nieprzerwanie przed 48 godzin i zbierać te pięciominutowe przerwy, tak aby mieć do dyspozycji 120 minut. W tym czasie, mam nadzieję, prześpię się na materacu koło fortepianu. Pić i jeść chcę jak najmniej, aby nie tracić czasu na potrzeby fizjologiczne" - dodał Koperski.

Aby pobić rekord Węgra, Koperski musi skończyć grać po godz. 15.00 w niedzielę. Polak ma już na koncie rekord Guinnessa w tej kategorii. W listopadzie 2004 r. wykonał najdłuższy koncert fortepianowy na świecie, trwający 54 godziny. W tym samym roku, aż o sześć godzin wyczyn ten pobił Brenner, który następnie regularnie poprawiał swój własny rekord.

Romuald Koperski jest z wykształcenia muzykiem, grał przez wiele lat na kontraktach zagranicznych. Jego pasją są też podróże m.in. po Syberii. W 1998 r. przepłynął samotnie 4500 km gumowym pontonem najdłuższą syberyjską rzeką Leną od źródeł w górach bajkalskich do Morza Arktycznego. Był organizatorem trzech edycji rajdu samochodowego "Transsyberia", w tym trwającej 39 dni najdłuższej i najtrudniejszej wyprawy na świecie "Transsyberia - Gigant 2004".