Tragedia obudziła w nas obywateli
- Kto wymieniał żarówki po katastrofie?
- Ziemkiewicz: Poparcie dla PO stopnieje
- W II turze Kaczyński ma duże szanse
- Wciąż oddają hołd prezydenckiej parze
- "Kaczyński to nasz najlepszy kandydat"
- "Kraków był znów stolicą Polski"
- Pierwsza Para spoczęła w wawelskiej krypcie
- Polonia z USA też pożegnała prezydenta
- "Billboardy w sepii... i wygrywamy wybory"
- Lotnicza odyseja prezydenta Gruzji
- "Nie było gości z Brukseli. Niewybaczalne"
- Największe zadanie w historii naszych służb
- "Zbliżenie Polaków i Rosjan jest potrzebne"
- "Płaczemy, bo byłeś dobrym człowiekiem"
- "Wierzę, że prezydentowa nadal dba o męża"
- Kto wystartuje w wyborach?
- Sikorski: Rosjanie odczuwają nasz ból
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Większość z tych, którzy przybyli do Warszawy i Krakowa, nie ma jednak wielkich nadziei na to, że wynikiem tragedii będzie jakaś nagła odmiana jakości polskiej polityki. Piotrek Kosarczyk, którzy przyjechał z Łodzi na sobotnią ceremonię, mimo swojego młodego wieku – ma 18 lat – nie ma idealistycznej wizji tego, co będzie po żałobie narodowej. – To wydarzenie niczego nie zmieni w naszej rzeczywistości. Ta solidarność, którą teraz czuć, za chwilę się skończy – przekonuje.
W co chcemy wierzyć?
Katarzyna, siostra zakonna z Warszawy, nie chciała być w centrum wydarzeń. Obserwowała uroczystości z Ogrodu Saskiego. Siedziała sama na składanym krzesełku. Tu w ciszy i w spokoju zastanawiała się nad tą solidarnością. – Niestety ja widzę, że to chwilowe zjednoczenie Polaków po tragedii w Smoleńsku już się skończyło. Skończyło w momencie sporu o miejsce pochówku pary prezydenckiej. Żadnej narodowej zgody być nie może, bo to nie leży w mentalności Polaków. Nie jesteśmy do czegoś takiego zdolni – mówi siostra Katarzyna.
Adamina Szymanowska ma jeszcze inne argumenty. – Wystarczy sobie przypomnieć czas po śmierci Jana Pawła II: wielka zaduma, narodowe zjednoczenie. Ale później to momentalnie zniknęło. Teraz będzie tak samo – mówi kobieta. – Nasza polityka z natury jest drapieżna. Po momencie oddechu wszystko wróci do normy, pewnie już w prezydenckiej kampanii wyborczej – dodaje jej mąż.
68-letnia Dorota, lekarz psychiatra ze Szpitala Praskiego, której jako jednej z ostatnich udało się pożegnać prezydenta po kilku godzinach stania w kolejce, z Pałacu Prezydenckiego wychodzi zapłakana. – Ja naprawdę łatwo się nie rozklejam – zapewnia. – A tu proszę, płaczę.
Pani Dorota ma jasne wytłumaczenie, dlaczego poświęciła tyle czasu dla kilku minut pożegnania: – „Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie” – recytuje słowa pisarza Johna Donne’a będące myślą przewodnią powieści Ernesta Hamingwaya „Komu bije dzwon”. – Ja naprawdę czuję się umniejszona śmiercią tych 96 osób. I to zarówno jako człowiek, jak i obywatelka Polski. Cały czas zastanawiam się też, co możemy wynieść z tej tragedii. Może to, że prawda o Katyniu staje się na świecie znana? W to głęboko wierzę. Może to, że zmieni się jakość naszej polityki? W to chcę wierzyć – dodaje kobieta.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!