Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Tragedia obudziła w nas obywateli

2010-04-19 | Ostatnia aktualizacja: 22:10 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Większość z tych, którzy przybyli do Warszawy i Krakowa, nie ma jednak wielkich nadziei na to, że wynikiem tragedii będzie jakaś nagła odmiana jakości polskiej polityki. Piotrek Kosarczyk, którzy przyjechał z Łodzi na sobotnią ceremonię, mimo swojego młodego wieku – ma 18 lat – nie ma idealistycznej wizji tego, co będzie po żałobie narodowej. – To wydarzenie niczego nie zmieni w naszej rzeczywistości. Ta solidarność, którą teraz czuć, za chwilę się skończy – przekonuje.

W co chcemy wierzyć?

Katarzyna, siostra zakonna z Warszawy, nie chciała być w centrum wydarzeń. Obserwowała uroczystości z Ogrodu Saskiego. Siedziała sama na składanym krzesełku. Tu w ciszy i w spokoju zastanawiała się nad tą solidarnością. – Niestety ja widzę, że to chwilowe zjednoczenie Polaków po tragedii w Smoleńsku już się skończyło. Skończyło w momencie sporu o miejsce pochówku pary prezydenckiej. Żadnej narodowej zgody być nie może, bo to nie leży w mentalności Polaków. Nie jesteśmy do czegoś takiego zdolni – mówi siostra Katarzyna.

Adamina Szymanowska ma jeszcze inne argumenty. – Wystarczy sobie przypomnieć czas po śmierci Jana Pawła II: wielka zaduma, narodowe zjednoczenie. Ale później to momentalnie zniknęło. Teraz będzie tak samo – mówi kobieta. – Nasza polityka z natury jest drapieżna. Po momencie oddechu wszystko wróci do normy, pewnie już w prezydenckiej kampanii wyborczej – dodaje jej mąż.

68-letnia Dorota, lekarz psychiatra ze Szpitala Praskiego, której jako jednej z ostatnich udało się pożegnać prezydenta po kilku godzinach stania w kolejce, z Pałacu Prezydenckiego wychodzi zapłakana. – Ja naprawdę łatwo się nie rozklejam – zapewnia. – A tu proszę, płaczę.

Pani Dorota ma jasne wytłumaczenie, dlaczego poświęciła tyle czasu dla kilku minut pożegnania: – „Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie” – recytuje słowa pisarza Johna Donne’a będące myślą przewodnią powieści Ernesta Hamingwaya „Komu bije dzwon”. – Ja naprawdę czuję się umniejszona śmiercią tych 96 osób. I to zarówno jako człowiek, jak i obywatelka Polski. Cały czas zastanawiam się też, co możemy wynieść z tej tragedii. Może to, że prawda o Katyniu staje się na świecie znana? W to głęboko wierzę. Może to, że zmieni się jakość naszej polityki? W to chcę wierzyć – dodaje kobieta.

Źródło: dziennik.pl
« poprzednia12345

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «