Klara Klinger: Pani syn należy do pokolenia ’89. Co pani sądzi o tej generacji?
Katarzyna Hall*: Długo uczyłam w liceum, więc znam młodych ludzi. Ale mam wrażenie, że wbrew pozorom młodzież wcale się nie zmienia. Oczywiście, zmieniają się mody, zmienia się styl życia, ale niezmienne jest to, że młodzi ludzie są bardziej wrażliwi niż dorośli, bardziej ideowi, są bardziej optymistycznie nastawieni do życia.

Ale niektórzy z nich piszą wprost: pieniądze są dla mnie najważniejsze, uczę się tylko po to, żeby mieć dyplom, nie ma dla mnie żadnych autorytetów.
To też charakterystyczne, że ci 20-latkowie mają tendencję do przedstawiania świata w przejaskrawionych barwach. Może i przedstawiają siebie jako nihilistów, ale ich prawdziwy obraz jest dużo bardziej optymistyczny, co zresztą potwierdzają badania. Trudno się zresztą dziwić młodym ludziom, że są pragmatyczni i wybierają to, co uważają za przydatne w przyszłości. Ale to także efekt narzuconych reguł gry, czyli na przykład sposobu rekrutacji na studia. Dlatego bardzo ważne jest pokazanie im, że mając różne wybory, powinni wybrać to, co lubią i co ich pasjonuje. To, w czym mogą być naprawdę dobrzy. Bo młodzi często wybierają studia, uważając, że dany kierunek zapewni im intratny zawód. To błąd. Wielu, którzy nawet skończą nielubiane studia, może nic na tym nie zyskać. A są tacy, którzy wybierają niepopularne kierunki, które nie dają od razu sukcesu materialnego, ale dla nich okazują się strzałem w dziesiątkę. Czasem niekoniunkturalny wybór daje większy sukces. To jest ważny moment dokonywania wyborów - albo coś będziemy robić z pasją, albo będziemy się potem męczyć.

Nie wiem, czy oni w tej chwili w to uwierzą.
Ważne jest to, że chcą się uczyć, chcą iść na studia i to ich różni od poprzednich pokoleń. Znają języki i mają w sobie konstruktywny optymizm: jeżeli tu będę miał kłopoty, to sobie poradzę gdzie indziej. Mamy do czynienia z nastawionymi na sukces, kreatywnymi młodymi ludźmi, którzy chcą coś dobrego zrobić.

Więc widzi w nich pani kreatywnych optymistów?
Tak, choć jedna rzecz mnie niepokoi. Słabym punktem jest ich relatywnie mała aktywność wyrażająca się choćby w małym zaangażowaniu w szkolny samorząd, w wolontariat. I już w szkole trzeba pracować nad tym, by to zmienić. Warto stworzyć dobre projekty, żeby młodzi wynosili ze szkoły większą chęć aktywności obywatelskiej. I to jest wyzwanie dla polskiej edukacji.

*Katarzyna Hall, minister edukacji narodowej