Dziennik Gazeta Prawana logo

Polak, Węgier dwa bratanki

13 kwietnia 2009, 17:08
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Węgierska rewolucja 1956 roku była zainspirowana manifestacjami poznańskich robotników i wyborem "postępowego" Władysława Gomułki na pierwszego sekretarza PZPR. U nas na szczęście nie doszło do rozlewu krwi na szerszą skalę. Na Węgrzech antyradzieckie wystąpienia zakończyły się tragicznie.

Węgry wrzały. Bieda, złe warunki pracy, kolektywizacja rolnictwa doprowadziły ludność do skrajnej determinacji. Wydarzenia w Polsce były oliwą dolaną do ognia. Przed budapeszteńskim pomnikiem generała Bema 23 października zebrali się studenci, wyrażając poparcie dla robotników poznańskich, VIII Plenum KC PZPR i popularnego w owym czasie Władysława Gomułki wybranego na pierwszego sekretarza PZPR. Uzyskali oficjalną zgodę, ale zaczęli do nich dołączać inni ludzie i pod wieczór było już około 300 tysięcy zgromadzonych. Gdy komunista Imre Nagy próbował przemówić, zaczynając wystąpienie od Towarzysze…!, wściekły tłum ryknął: Nie jesteśmy towarzyszami! Nad głowami powiewało coraz więcej polskich i węgierskich flag oraz transparenty z hasłami o przyjaźni polsko-węgierskiej. Skandowano slogan: Wszyscy Węgrzy chodźcie z nami, pójdziemy za Polakami! Domagano się wolności słowa i poglądów, wolnych wyborów i niezależności od ZSRR. Przed pomnikiem Petöfiego znany aktor Imre Sinkuvits recytował "Pieśń narodu", a tłum powtarzał fragmenty: Przysięgamy! Ty nad nami Boże sam! Zwalono pomnik Stalina na placu Bohaterów. Tłum przemaszerował pod parlament i rozgłośnię węgierskiego radia.

W odpowiedzi na tak ostry sprzeciw wobec komunistycznej władzy 24 października do Budapesztu wkroczyła Armia Czerwona, a do zgromadzonych demonstrantów otworzyła ogień węgierska milicja. Rozpoczęła się regularna walka. Mieszkańcy Budapesztu zakładali rady pracownicze, narodowe i rewolucyjne. Ogłoszono strajk generalny, rozpoczęto wydawanie niezależnych gazet, prowadzono bitwy o ważne obiekty w mieście.

W czasie podjętych negocjacji, 30 października, Rosjanie obiecali nawet wycofanie swoich wojsk, ale gdy tylko Węgrzy ogłosili wystąpienie z Układu Warszawskiego, na ulice Budapesztu wkroczyły czołgi. O świcie 4 listopada rozpoczęła się zbrojna operacja, w której wzięło udział ponad 50 tysięcy "bratnich" żołnierzy. Kilkudniowe walki na ulicach węgierskiej stolicy doprowadziły do zrujnowania całych dzielnic. Polscy korespondenci porównywali miasto do Warszawy z 1944 roku. Małe powstańcze radiostacje puszczały w eter rozpaczliwe komunikaty: Na pomoc! Na pomoc! Oczywiście słabo uzbrojeni powstańcy nie mieli szans na wygraną. Zryw stłumiono ostatecznie 10 listopada. Jednak na prowincji jeszcze przez kilka tygodni powstańcy walczyli w górach Mecsek, między Dunajem a Drawą. Nieliczne grupy partyzantów dotrwały do wiosny 1957 roku.

Od kul Armii Czerwonej zginęło około 3000 ludzi, 18 tysięcy zostało rannych, a ponad 20 tysięcy osób aresztowano lub internowano. Wśród ofiar było sporo dzieci. Niedługo po rewolucji Węgry opuściło 200 tysięcy uchodźców, udających się głównie do Austrii i Jugosławii. Straty materialne wyniosły 220 milionów forintów, co stanowiło około 25 procent rocznego dochodu narodowego Węgier. Według archiwów ZSRR zginęło lub zaginęło 720 żołnierzy i oficerów radzieckich.

Akt węgierskiej solidarności z wydarzeniami w naszym kraju spotkał się z gorącą reakcją Polaków. Sytuacja sprzyjała przepływowi informacji, bowiem nasze media korzystały z okresu rzeczywistej odwilży, jaka nastąpiła po śmierci Bolesława Bieruta. Władzę przejął zwolniony z więzienia Władysław Gomułka, a jego obietnice poprawy sytuacji w kraju przyjmowano z dużą dozą zaufania. Polscy korespondenci obecni na Węgrzech na bieżąco przesyłali komunikaty o tragicznych wydarzeniach. Na ulicach polskich miast pojawiły się ulotki nawołujące do popierania rewolucji i puszki z napisem "Na lekarstwa dla Węgrów". W Olsztynie postulowano nawet zmianę nazwy placu Armii Czerwonej na plac Bohaterów Węgierskich. W całym kraju powstawały spontanicznie różnorodne komitety pomocy Węgrom, które organizowały zbiórki najpotrzebniejszych rzeczy, leków, żywności i pieniędzy.

Natomiast w szeregach partyjnych z każdym dniem narastało napięcie. Gomułka przemówił do narodu 29 października, a świadkowie tego wydarzenia podkreślają jego zdenerwowanie. Wprawdzie wydusił z siebie słowa poparcia dla węgierskiego odruchu rewolucyjnego: Idee socjalizmu przesiąknięte duchem wolności człowieka i poszanowania praw obywateli w praktyce uległy głębokim wypaczeniom…, ale też nawoływał: Zwracam się do ludu pracującego Warszawy i całego kraju z wezwaniem: dość wiecowania i manifestacji! Czas pójść do codziennej pracy, ożywionej wiarą i świadomością, że partia zespolona z klasą robotniczą i narodem poprowadzi Polskę po nowej drodze do socjalizmu.

Kiedy 27 października polska prasa nagłośniła radiową prośbę Węgierskiego Czerwonego Krzyża o krew dla ofiar, Polacy zareagowali tak masowo, że trzeba było uruchamiać nowe punkty krwiodawstwa. Do 12 listopada krew oddało ponad 11 tysięcy osób. Ale oddolna społeczna akcja ruszyła już wcześniej - 25 października wysłano samolotem pierwszą partię preparatów krwiopochodnych z warszawskiego Instytutu Hematologii, około 700 kilogramów plazmy krwi. Do 15 listopada z Warszawy odleciało do Budapesztu 15 samolotów z ładunkiem 795 litrów krwi, 415 litrów suchej plazmy, 16 500 kilogramów środków krwiozastępczych, surowic, leków i środków opatrunkowych, 4 ton szkła okiennego i kitu oraz 3 ton żywności. Łącznie samolotami przetransportowano 44 tony niezbędnych artykułów. Koleją i ciężarówkami przewieziono jeszcze więcej. Od 7 do 14 listopada samochodami dostarczono na Węgry 14 ton środków medycznych, 4 tony mleka w proszku, 77,5 tony mąki, 2 tony bekonów, 500 kilogramów musu jabłkowego, 500 kilogramów cukru, 700 kilogramów szkła okiennego, kitu i drutu, a później jeszcze 25 kosztownych zestawów szpitalnych, 300 ton żywności i koce. Najefektywniejszy był transport kolejowy. Do 30 listopada przewieziono wagonami 312 ton towarów, w tym 139 ton mąki i 100 ton innej żywności, 28 ton cementu, 9 ton szkła. Wartość całej pomocy z Polski oszacowana została na dwa miliony dolarów. Wyprzedziliśmy drugich na pomocowej liście Amerykanów!

Po zdławieniu rewolucji do Polski przyjeżdżały na wypoczynek węgierskie dzieci. Echa rewolucji w oficjalnej prasie definitywnie wyciszono na początku lat 60. W drugim obiegu tematykę tę wciąż jednak podejmowano. W Polsce w latach 70. i 80. ukazało się znacznie więcej publikacji dotyczących tego tematu niż na Węgrzech. W latach 1976 -1989 książkę naocznego świadka węgierskich wydarzeń Wiktora Woroszylskiego pod tytułem "Dziennik węgierski 1956" wydawano aż siedmiokrotnie. Przez kilkadziesiąt lat wiersz Zbigniewa Herberta z 1956 roku zatytułowany "Węgrom" był drukowany bez tytułu, tylko z trzema kropkami.

Norbert Wójtowicz, historyk, teolog i dziennikarz, w artykule "Solidarność polsko-węgierska ’56" napisał: Byłem obecny przy otwarciu takiej puszki ["Na leki dla Węgrów"]. Wśród wielu banknotów - jakiś list. W nim 50 złotych i na kartce napis z koślawych literek: "miała mi za to mamusia kupić misia, ale tobie, dziewczynko z Budapesztu, bardziej są pieniążki potrzebne. Krysia z Warszawy". "Żołnierz Wolności" opublikował zdjęcie 6-letniego Januszka Stępnia z Nowej Huty; chłopiec przyniósł dla węgierskich dzieci swoje zabawki i pudełko pralinek. Podczas akcji krwiodawstwa zdarzały się sceny takie jak ta, której bohaterem był kapitan Bolesław Gaweł. Jego dzieci miały 13 (córka Krysia) i 16 lat (syn Jurek). Kapitan oddał 200 ml krwi i poprosił, żeby wziąć również od dzieci. Na argument, że pobiera się krew jedynie od osób w wieku 18-50 lat - odpowiedział: "To nic, ja żądam…".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj