Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Bohaterski trzylatek uratował matce życie

2007-11-18 | Ostatnia aktualizacja: 10:29 | Komentarze: 0 | skomentuj

Taki mały, a taki dzielny. Trzylatek z Łodzi nie stracił zimnej krwi i wezwał pomoc przez telefon, gdy jego matka zasłabła i osunęła się na ziemię. Zaalarmowani policjanci szybko ustalili adres i uratowali kobiecie życie.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

To historia jak z filmu. Przestraszony Krystianek zadzwonił na numer alarmowy 112. "Mama źle się czuje" - usłyszała dyżurna dyspozytorka. Maluch nie potrafił podać adresu, potem się rozłączył. Dyspozytorka przypomniała sobie, że miesiąc wcześniej miała podobne zgłoszenie od małego dziecka. Szybko zaczęła sprawdzać, o co chodziło. Okazało się, że wtedy też dzwonił ten sam chłopiec. W ten sposób ustaliła adres i wysłała karetkę.

Zrobiła to dosłownie w ostatniej chwili. Gdy policjanci i ratownicy wpadli do mieszkania, skąd dzwonił maluch, okazało się, że leży tam jego 22-letnia matka. Była nieprzytomna. Kobieta jest chora na cukrzycę. Zemdlała, bo nagle spadł jej poziom cukru we krwi. Na szczęście udało się ją uratować.

Ojciec trzylatka o niczym nie wiedział. Był w tym czasie w pracy. Gdyby nie bohaterski chłopiec, kobieta by zmarła - nie mają wątpliwości lekarze.

Po podaniu leków kobieta lepiej się poczuła, ale nie chciała jechać do szpitala, bo nie miała z kim zostawić dziecka - relacjonuje dziennikowi.pl podinspektor Mirosław Micor z łódzkiej policji.

"Na pochwałę zasługuje logika myślenia i świadomość maleńkiego dziecka" - nie kryje słów uznania policjant. "Dlatego na przykładzie tej historii po raz kolejny apelujemy do rodziców i opiekunów o edukowanie swoich pociech, jak należy korzystać z numerów alarmowych policji, pogotowia i straży pożarnej" - dodaje podinspektor Micor.

Krystianka nagrodziła już policja. W nagrodę za swoje bohaterstwo dostał dyplom i zabawki.

Nie pierwszy raz bohaterski maluch ratuje dorosłego. Ale nie zawsze takie historie dobrze się kończą. Dwa lata temu całą Polską wstrząsnął dramat sześcioletniego Brajana Chlebowskiego, który zadzwonił po straż pożarną, gdy w kamienicy wybuchł pożar. Choć udało się uratować jego ojca i kilkudziesięciu mieszkańców domu, mały bohater zmarł. Zatruł się tlenkiem węgla.

Chłopiec pośmiertnie dostał od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego medal "Za Ofiarność i Odwagę". Jeden z łódzkich placów zabaw nazwano imieniem Brajana Chlebowskiego.

Mariusz Nowik, Andrzej Mężyński
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «