Dziennik.plKraj

Środa, 30 maja 2012

Imieniny: Feliksa, Ferdynanda, Zdzisława

Wirtualne łzy na wirtualnym cmentarzu

2007-10-13 | Ostatnia aktualizacja: 00:52 | Komentarze: 0 | skomentuj

Kilka lat temu nikt o nich nie słyszał, a dziś dynamiką rozwoju dorównują wielkim portalom społecznościowym, takim jak MySpace czy Facebook. Wokół internetowych cmentarzy tworzy się społeczność całkiem obcych sobie ludzi, którzy opłakują śmierć kompletnie nieznanego sobie człowieka.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Gone too soon" (Zbyt wcześnie odeszli) to najszybciej rozwijający się e-cmentarz w Wielkiej Brytanii. Jeszcze rok temu było tam jedynie 500 wpisów kondolencyjnych, a dziś już ponad 10 tysięcy - pisze "Rzeczpospolita".

Tego typu strony zawdzięczają swoją popularność przede wszystkim temu, że więzi w realnym świecie coraz bardziej zanikają i trzeba szukać ich w internecie. Pewna Brytyjka, której syn popełnił samobójstwo, podpalając się na plaży, twierdzi, że taka terapia jej pomaga. "Czułam się opuszczona. Ale gdy zrobiłam synowi wirtualny nagrobek, odwiedziło go 4 tysiące osób. Nie wyobrażam sobie takiego odzewu w prawdziwym świecie" - wyznaje Sheila Rothwell.

Na wirtualnym cmentarzu można jednocześnie zbijać fortunę. Według brytyjskiego dziennika "The Independent", strona "Gone too soon" została założona przez biznesmena i dziś przypomina bardziej internetowe forum lub czat. Kilka tygodni temu internauci zaczęli się z tego portalu masowo wycofywać z powodu "odrażających reklam".

Powodem były sponsorowane linki jako część kondolencji. Jeden z nich "opłakujący" śmierć chłopca o imieniu Ryan, był w rzeczywistości reklamą linii lotniczych Ryanair, a nekrolog niejakiego Wattsa zachęcał do kupna żarówek. Reklamy już zniknęły, ale właściciel wirtualnego cmentarza wpadł na inny pomysł: każda rodzina, która sprzeda swoją tragiczną historię, dostanie 500 funtów - pisze "Rzeczpospolita".

Kilka wirtualnych cmentarzy funkcjonuje także w naszym kraju. Jest nawet taki, gdzie można wylewać wirtualne łzy nad wirtualnym grobem ukochanego psa lub kota.

Przemysław Średziński
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «