Według informacji "DGP" agenci pojawili się w budynku komendy we wtorek. Aktualnemu komendantowi złożyli urodzinowe życzenia a dodatkowo wręczyli dokumenty o rozpoczęciu kontroli.

- Potwierdzam, że wszczęliśmy kontrolę. W tej chwili zbieramy i weryfikujemy wszystkie dokumentu związane z umową, którą  podpisał komendant wojewódzki policji w 2009 roku z samorządem Zielonej Góry - mówi rzecznik służby antykorupcyjnej Jacek Dobrzyński.

Kontrowersje wokół tej umowy opisywaliśmy przed miesiącem. Samorządowcy mają podejrzenia, że ich pieniądze za które miały być utrzymywane dodatkowe etaty dla dzielnicowych były wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem. Rzecznik prezydenta miasta Tomasz Misiak relacjonuje: Przelewaliśmy na konto policji od 800 tys. do 1,2 mln zł rocznie. Chcieliśmy, aby mieszkańcy naszego miasta czuli się bezpieczniej.

Pierwsze sygnały o nieprawidłowościach pochodziły od samych policjantów, którzy przesłali do ratusza anonimowe listy. Wynikało z nich, że w Zielonej Górze jest dwa razy więcej nieobsadzonych etatów dzielnicowych niż w sąsiednim Gorzowie, którego władze nie dopłacają do tego nawet złotówki.

Gdy rajcowie poprosili ówczesnego komendanta wojewódzkiego Leszka Marca o wyliczenia jak były wydawane te pieniądze i ile dokładnie pracuje dzielnicowych ten...odmówił argumentując, że "nie wskazali interesu społecznego". Dane przekazał dopiero po interwencyjnych tekstach lokalnego wydania "Gazety Wyborczej". Liczby potwierdziły podejrzenia rajców. 

- To ogromne sumy i zastanawiamy się, jak były wydawane. Być może na nagrody dla najbliższych współpracowników lub jeszcze inne cele - mówi nam jeden z funkcjonariuszy z Zielonej Góry. 

Teraz tajemnicę znikających milionów złotych będą prześwietlać agenci CBA. Sam komendant Marzec, po zmianie szefostwa komendy głównej policji, został przeniesiony do Opola. Pełni tam stanowisko komendanta wojewódzkiego policji.