Ks. Lemański we wpisie w serwisie naTemat.pl nawiązał do fragmentu Ewangelii św. Łukasza, w którym mowa o kapłanie i lewicie, którzy nie pomogli napotkanemu na drodze rannemu mężczyźnie. Jak sam przyznał, został wywołany do odpowiedzi przez , który przypisał mu . Chodzi o ludobójstwo, do jakiego doszło w tym kraju w 1994 roku, a w którym zginęło nawet milion ludzi. Właśnie w Rwandzie abp. Hoser przez długie lata pełnił posługę. Jak się jednak okazało, w czasie, w którym Hutu mordowali Tutsi, nie było go w kraju.
Łącząc tę sprawę z fragmentem Ewangelii, ks. Lemański zastanawia się,
Pisze również, że czym innym jest nieudzielenie pomocy cierpiącemu ze strachu o własne życie, w czym innym, gdy chodzi o obojętność i wyrachowanie. - - konkluduje ks. Lemański.
Abp. Hoser, Kościół, Rwanda i pytania
Pisząc o pytaniach o Rwandę, duchowny ma na myśli tekst Aleksandry Pawlickiej "Karząca ręka Boga" w tygodniku "Newsweek". Dziennikarka poruszyła w nim kwestię trwającej ponad 20 lat pracy abp. Henryka Hosera w Rwandzie. Cytowała Wojciecha Tochmana, reportażystę, który przygotowując książkę o ludobójstwie "Dzisiaj narysujemy śmierć", pytał abp. Hosera o rolę Kościoła w tragedii, ale nie usłyszał od niego odpowiedzi wprost. A na zacytowanie tego, co usłyszał, zgody nie dostał.
- - cytowała Tochmana Pawlicka.
Po tym artykule abp. Henryk Hoser udzielił wywiadu Katolickiej Agencji Informacyjnej, w którym stwierdził, że . - - mówił.