- Najważniejsze by aktualny rysopis pedofila znalazł się w każdym mieście na płotach, słupach i we wszystkich skupiskach ludzkich! Ważne aby rodzice mieli świadomość, że kiedy zobaczą tego człowieka mają jak najszybciej powiadomić policję! Warto czasem poświęcić kilkanaście minut, rozejrzeć się w koło siebie i uratować przy tym wszystkie dzieci w okolicy! - nawołuje Fundacja na rzecz walki z pedofilią "Obudź szanse".

Nieznana nikomu fundacja ze Świebodzina postanowiła pouczyć rodziców, jak chronić dzieci przed "bestią" z Piotrkowa Trybunalskiego. W swojej akcji pod roboczą nazwą "Projekt T” używając tabloidowej retoryki z rozmysłem grają na emocjach rodziców.

- Co my, prości, niejednokrotnie biedni ludzie możemy zrobić? Czy warto ufać dla polityków, którzy nas uspokajają, że nic nam nie grozi? (...)Ich dzieciom włos z głowy nie spadnie, ich stać na całodobową ochronę. (...) Oni mają monitoring, firmy ochroniarskie, BOR, alarmy, limuzyny z szoferami tylko po to by dziecko wracało bezpiecznie do domu. Co mamy my? Nic - czytamy w materiałach rozesłanych przez fundację

Jej przedstawiciele opracowali dla rodziców specjalny poradnik pod tytułem: Jak łatwo i pewnie zabezpieczyć dzieci przed zagrożeniem jakie płynie z rąk pedofila i mordercy Mariusza Trynkiewicza. W materiałach radzą m.in. przynajmniej raz na tydzień sprawdzać czy dziecko ma nowych znajomych w internecie, pilnować domowego klucza, by pociecha nie wychodziła nigdzie bez zgody i wiedzy rodziców oraz zainwestować w urządzenie lokalizujące położenie dziecka.

- Warto też pomyśleć o nawiązaniu straży sąsiedzkiej. Można nie lubić swoich sąsiadów, można się z nimi nawet nie dogadywać, jednak jeżeli w grę wchodzi zagrożenie tej wagi (...) Nie potrzeba tutaj broni, kajdanek i pałek. Wystarczą ludzie i ich chęć pomocy w ujęciu pedofila. Wystarczy by rozejrzeli się w swojej okolicy, na swoim osiedlu. Wystarczy by spróbowali rozkleić rysopis bądź zdjęcie poszukiwanego, wystarczy by chcieli działać. Im więcej połączonych wspólnym celem ludzi tym lepiej - piszą przedstawiciele fundacji.

Agent na wojnie z pedofilią

Świebodzińska fundacja ma profesjonalne logo i własną stronę internetową oraz profil na Facebooku. Z informacji KRS wynika, że została zarejestrowana we wrześniu 2013 roku. W jej zarządzie zasiadają dwie osoby.

Założycielem fundacji jest Paweł Plichta, na co dzień agent ubezpieczeniowy - Wiem, że lepiej brzmiałoby gdybym był prokuratorem generalnym albo psychoterapeutą ale tutaj głównym motorem była chęć pomocy i złość na zły system prawa, który często nie działa tak jak powinien, złość na bezkarność pedofilii, którzy moim prywatnym zdaniem popełniają największą zbrodnię jaką umiem sobie wyobrazić - mówi nam Plichta, gdy pytamy o kompetencje, które uprawniałyby go do prowadzenia takiej fundacji.

Wiceprezes fundacji to Dariusz Górecki. Plichta przedstawia go, jako byłego przedsiębiorcę - nie wspominając jednak o tym, że Górecki działał w polityce, jako szefe świebodzińskiego klubu Ruchu Palikota. To on dba w fundacji o sprawy formalne i rachunki.

Następcy Kidprotect.pl?

Plichta tłumaczy, że impulsem do działania była dla niego afera jaka wybuchła wokół najbardziej znanej fundacji ds. walki z pedofilią w Polsce - Kidprotect.pl. W sądzie toczy się właśnie proces jej szefa, którego oskarżono o defraudację około 400 tys. złotych.

Plichta uznał, że skoro okazało się, że jedyna organizacja walcząca z pedofilią w Polsce właśnie została skompromitowana, to należy założyć własną. I dopiął sprawy.

Skąd bierze pieniądze na działalność? Plichta twierdzi, że do tej pory wszystko finansował sam, z prywatnych pieniędzy. Ale liczy, że z czasem pojawi się wsparcie - także finansowe - z zewnątrz.

Na stronie fundacji widnieje numer konta bankowego i apel o wsparcie. - Niestety, jako mało znana organizacja nie mamy co liczyć na sponsorów - wierze jednak, że z czasem przyjdą osoby, które będą nas wspierać nie tylko dobrym słowem ale również jakąś kwotą - mówi założyciel.

Lektura statutu fundacji nie pozostawia złudzeń. Jej założyciele chcieliby działać na dużą skalę. Statutowe cele fundacji to prowadzenie działania na rzecz nauki, edukacji oraz oświaty, a także na rzecz bezpieczeństwa i porządku publicznego oraz przeciwdziałania przestępczości seksualnej skierowanej przeciwko nieletnim. Fundacja zamierza też promować wolontariat, organizować szkolenia dla organów ścigania i organizacji pozarządowych oraz zapewniać poszkodowanym wsparcie - merytoryczne, psychologiczne oraz finansowe. 

Założyciel przyznaje, że na razie nie wszystko jest w stanie zrobić...

- Nasze działania ograniczają się do tego, że pomagamy prawnie, psychologicznie i zwyczajnie uspokajamy te osoby i sprawdzamy czy wszystko póki co odbywa się zgodnie z procedurami - mówi Plichta. Wylicza przypadki osób, którym fundacja już zdążyła pomóc. Twierdzi, że sam kilka godzin rozmawiał przez telefon z matką zgwałconej 14-latki, kilku osobom udzielono też pomocy prawnej.

- Nie jesteśmy fundacją taką jak WOŚP, pieniądze zebrane, kupimy sprzęt - pokażemy faktury. Może tutaj łatwiej byłoby wykazać jak działamy, no ale tak nie robimy. Nie da się wycenić tego, że ludzie, którym ciężko mówić przez łzy uspokajają się, a po rozmowie wiedzą co chcą zrobić i są gotowi dalej walczyć w sądzie - tłumaczy Plichta.

Kara śmierci dla pedofila

Fundacja ma niespełna 300 followersów na Facebooku. Jej profil "zdobi" zdjęcie z amunicją i dwuznacznym podpisem: "leczenie pedofilii może być tanie”.

Plichta tłumaczy, że zdjęcie znalazł w sieci i opublikował, bo akurat wtedy nie miał "kilkuset złotych na grafika". - Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie jest to tylko "jakiś obrazek" a niesie on za sobą konkretny przekaz. Jesteśmy po cichu za karą śmierci dla każdego pedofila ponieważ zgodnie uważamy, że kastracja chemiczna ani żadna inna nie pomoże - molestować mogą dalej - tłumaczy.

Podkreśla jednak, że fundacja nigdy nie nawoływała do zabójstwa pedofila . - Wręcz przeciwnie - zdarzało się tak, że sam musiałem uspokajać a nawet prosić rodziców by szli na drogę sądową i nie robili samosądu! Gdyby kara śmierci była legalnym prawnym środkiem walki z pedofilią oczywiście bylibyśmy bardzo szczęśliwi jednak do póki tak nie jest jesteśmy oczywiście za tym jako rozwiązaniem prawnym ale nikomu nie radzimy wykonywać samosądów! Myślę, że każdy zauważa różnicę pomiędzy obezwładnieniem poszukiwanego pedofila i zatrzymaniem do czasu przyjazdu policji a zabiciem go na miejscu - wyjaśnia Plichta.

Piotrkowska prokuratura już prowadzi dochodzenie w sprawie publicznego nawoływania na portalu społecznościowym do zabójstwa Mariusza Trynkiewicza. Nie wiadomo, kto był założycielem profilu o nazwie "Śmierć Mariuszowi Trynkiewiczowi".

Plichta twierdzi, że na razie współpracują z nim w fundacji trzy osoby - prokurator, radca prawny i pani psycholog. Ale ich nazwisk nie ujawnia bo - jak przekonuje - pomagają mu wyłącznie dla idei.